Strony

Translate

czwartek, 17 marca 2016

Zaczarowany naszyjnik

Witajcie!
Na samym początku chciałam wszystkim z całego serca mocno podziękować za tak liczne komentarze pod moim ostatnim opowiadaniem.  Z tego co pisaliście większość z Was się bardzo wzruszyła, więc jest mi niezmiernie miło z tego powodu. Powiem szczerze, że czytając wasze komentarze sama się popłakałam.  Mam nadzieję iż ta historia uświadomiła niektórym to, że nie powinniśmy przechodzić obojętnie wobec krzywdy zwierząt.
Dzisiejsze opowiadanie nosi tytuł "Zaczarowany naszyjnik".
Mam nadzieję, że równie dobrze je odbierzecie. Nie przedłużając zapraszam do czytania!

Zbliżały się moje 10-urodziny! Rodzice z tej okazji zorganizowali przyjęcie niespodziankę na którą zaprosili dziesięć osób z klasy.  Tego dnia dostawałam bardzo wiele zadań do zrealizowania.
Gdy kończyłam pracę, dziadkowie wyznaczali mi kolejne czynności do zrobienia.
W pewnym momencie podeszła do mnie siostra i poprosiła bym zagrała z nią w odgadywanie piosenek. Niczego nieświadoma przystałam na jej propozycję, gdyż chciałam się oderwać od  wykonywanych obowiązków.Wszyscy domownicy byli wtajemniczeni w ten niecny plan tylko ja nie miałam o niczym pojęcia.  Magda zasłoniła mi oczy opaską, nałożyła na uszy słuchawki, 
a następnie puściła playlistę piosenek. Moim zadaniem było odgadnąć tytuł i podać autora.
Sama w tym czasie pobiegła po moich znajomych, którzy ukrywali się w garażu .
 Przy słuchaniu szóstego utworu ktoś ściągnął mi z głowy słuchawki.
- Madzia dlaczego ściągnęłaś mi słuchawki? Mam już odpowiadać?
Nikt się nie odezwał. Troszkę się zaniepokoiłam i przestraszyłam, więc szybko odwiązałam z oczu opaskę, a wtedy rozległo się głośne STO LAT!
 Całkowicie mnie zamurowało, nie wiedziałam co powiedzieć. Sądziłam, że każdy o mnie dzisiaj zapomniał. W tym dniu nazbierałam wiele prezentów, jednak jeden okazał się w szczególności wyjątkowy.  Był to srebrny naszyjnik w kształcie serduszka, który otrzymałam od przyjaciółki Marty. Następnego dnia spacerując po łąkach z psem zastała mnie ulewa.
 Niestety nie miałam gdzie się schować. ponieważ dookoła nie było żadnego drzewa.
Bardzo wtedy przemokłam, a mój naszyjnik zaczął dziwnie zmieniać kolor.
 Sądziłam, że jest tak specjalnie zrobiony, więc zbytnio się tym nie przejęłam.
Gdy już miałam wracać do domu usłyszałam dziwne wołanie, jednak prócz mnie na łące nikogo nie było.
- Tutaj na dole! Spójrz na dół!
Popatrzyłam w dół, lecz dalej nikogo nie zauważyłam. Doskonale słyszałam jakiś głos, ale nie wiedziałam skąd pochodzi jego źródło. Po woli sądziłam, że oszalałam.
 Zdezorientowana tym co się ze mną dzieje, postanowiłam usiąść i zregenerować siły.
Nagle na moją rękę wskoczył jakiś dziwny karzeł i zaczął mówić:
- Halo, halo. Czy posiadasz może czekoladę?
Zdziwiona tą postacią i pytaniem postanowiłam poszukać czegoś w plecaku, a następnie odpowiedziałam:
- Niestety nie mam czekolady, ale w zamian za nią mogę dać Ci batonika. 
Jeżeli mogę spytać... Kim ty jesteś i skąd się tutaj wziąłeś?
- Najpierw daj mi batona, później odpowiem na wszystkie pytania.
Jak prosił, tak też zrobiłam. Nie wiedziałam wtedy, że karły nie mogą zjadać słodyczy, gdyż po nich dostają ADHD. Małe stworzenie zaczęło bardzo chichotać...
- Ale z Ciebie niemądra dziewczynka haha.
- Dlaczego? - zapytałam.
Nie zdążył nawet odpowiedzieć, gdyż w tym momencie uniósł się do góry, a moje oczy zostały oślepione dziwnym blaskiem. Po chwili obok mnie znalazło się stado tych samych karłów.
- Co jest grane?! - krzyknęłam.
Co jest grane?! Co jest grane?! Co jest grane?! dziwne stworzenia zaczęły przedrzeźniać wypowiedziane przeze mnie słowo.
Przestraszyłam się. Zaczęłam biec przed siebie i po chwili wpadłam w głęboki rów.
Nie zauważyłam nawet, że uciekł mi pies.
Już miałam się podnosić, gdy niespodziewanie przybiegł i przemówił do mnie Azor.
- Nic Ci się nie stało? Zaczęłaś tak uciekać, że nie wiedziałem co się dzieje.
- Ty mówisz?! - z wielkim zaskoczeniem zapytałam mojego czworonoga.
- Dlaczego jesteś zaskoczona? Przecież odkąd się znamy zawsze ze sobą rozmawiamy.
- Ja chyba straciłam zmysły. Najpierw widziałam jakieś karły, a teraz pies do mnie gada.
- Majka! Z tobą jest naprawdę wszystko w porządku. To twój naszyjnik posiada w sobie magiczną moc. Dzięki niemu możesz ze mną rozmawiać, ale też widzieć niespotykane dotąd stworzenia.
- Naprawdę mogę zobaczyć nierealne stworzenia? Przecież to jest niemożliwe...
- Naprawdę uważasz. że jest to niemożliwe? Uwierz, gdyby tak było to w tej chwili nie rozmawiałbym z tobą ludzkim głosem.
W tym momencie stwierdziłam, że on ma rację, ale nie wyobrażałam sobie jakie magiczne stworzenia jeszcze mogę spotkać. Zastanawiało mnie tylko jedno...Skąd się wziął ten mały karzeł na polance. Postanowiłam zapytać mojego przyjaciela czy wie coś na jego temat.
- Azor wiesz co to był za karzeł któremu dałam batonika?
- Ty dałaś krasnalowi batona?! - z przerażeniem zapytał mnie.
- Tak, a coś w tym złego? - zapytałam.
- Dziewczyno co ty najlepszego narobiłaś! Czy ty wiesz, że przez to ludziom grozi niebezpieczeństwo?!
 - Jakie niebezpieczeństwo? O czym ty mówisz?
- Magiczne stworzenia, a zwłaszcza karły nie mogą spożywać słodyczy, gdyż przez to zaczynają wariować, klonują się, a ich planem staje się zdobycie wszechświata na wszelkie sposoby.
- Ty sobie ze mnie żartujesz, prawda?
- Uważasz, że w tak poważnej sprawie mógłbym sobie z Ciebie żartować?
- W takim bądź razie co robimy?
- Poczekaj.... Daj mi chwilę pomyśleć....
Dobrze, że w tym momencie był ze mną, ponieważ nie wiadomo co wydarzyłoby się do końca dnia przez jeden mój mały błąd. Postanowił, że musimy odnaleźć Czarnoksiężnika Bertnama, który zamieszkiwał w pobliskim lesie. Nie miałam pojęcia skąd posiadał takie informacje, ale postanowiłam mu zaufać. W czasie drogi opowiedział mi co tak naprawdę kryją w sobie te istoty.
Dowiedziałam się, iż za wszelką cenę bronią swoich sekretów, czasem utajniając nawet swoją mowę tak, by była niezrozumiała dla innych. Nic więc dziwnego, że weszłam w dyskusję z tym gagatkiem.
Krasnoludki zawsze z książek były dla mnie opiekuńczymi duszkami domowymi, dlatego bardzo się zdziwiłam, gdy usłyszałam od niego te słowa. Krążyliśmy po lesie dobre kilka godzin, lecz żadnego magika nie było widać.  Nagle... nie wiadomo dlaczego zaszło słońce, a nad naszymi głowami ukazał się czerwony znak w kształcie szpiczastej czapeczki. Mieliśmy naprawdę bardzo mało czasu, aby nie doszło do katastrofy. Zaczęłam panikować... Bałam się, że już nigdy więcej nie zobaczę bliskich mi osób. W pewnej chwili moje emocje nie wytrzymały i zaczęłam strasznie szlochać. Jedna kropla mojej łzy spadła na naszyjnik, a w tym czasie krzyczałam na głos by ktoś nam pomógł. Niespodziewanie zza krzaków wyskoczyły leśne wróżki. Bardzo się wtedy przestraszyłam, o mało nie dostałam zawału. Myślałam, że to kolejne naburmuszone krasnale, które chcą ode mnie coś wyłudzić, lecz po raz kolejny się pomyliłam. Małe skrzydlate istoty z wielkim przejęciem zapytały się mnie dlaczego płaczę. Tym razem postanowiłam się nic nie odzywać.
- Dina... Ta dziewczynka chyba jest niemową...
- Biedna.... W takim bądź razie musimy porozumieć się z nią poprzez migi....
Wróżki zaczęły pokazywać swoim ciałem różne rzeczy, co w rzeczywistości wyglądało komicznie.
Dosłownie jakbym widziała mego wujka, który w kalamburach zawsze stwarzał dziwne pozy.
Z płaczu rozległ się tylko wielki śmiech na cały las... Dina i Nina były niezmiernie zaskoczone...
- Ty mówisz! - krzyknęły razem rozradowanym głosem.
-  Nie tylko ona mówi, ja także potrafię rozmawiać. - dodał Azor.
W tym momencie obydwie spojrzały na siebie zaskoczonym wzrokiem.
- Dlaczego się wcześniej nie odezwałeś? - zapytały lekko zdenerwowanym głosem.
- Ponieważ wolałem się upewnić czy nie macie nic wspólnego z krasnalami.
- Z krasnoludami?! - w tym momencie ich twarze pobladły.
- Dokładnie tak... Moja przyjaciółka nie będąc niczego świadoma podała jednemu ciastko.
- Co ty mówisz?! Przecież przez to ucierpi cały wszechświat, a także my.
- Dlatego też potrzebujemy waszej pomocy. Czy wiecie gdzie znajdziemy Czarnoksiężnika Bertnama?
- Oczywiście, że wiemy! Ale nie ma nic za darmo... Jeżeli chcecie uzyskać od nas odpowiedź musicie spełnić dla nas jedną prośbę.....
- Jaką prośbę?
- Nasza królowa kilka lat temu została porwana przez topielca. Do tej pory nie wiemy jakim celem było jego porwanie. Cały czas mamy nadzieję, że ona jednak żyje.... Serce nam to podpowiada.... Tylko wy możecie nam pomóc....
- Okey... Możemy sprawdzić czy wasza królowa żyje, ale musicie nam powiedzieć, gdzie znajdziemy tego topielca...
- Nie znamy dokładnie jego miejsca przebywania... Wiemy jedynie iż uwielbia przebywać w środowisku bagiennym....
- W środowisku bagiennym powiadasz? Chyba wiem, gdzie znajduje się tutaj takie miejsce.
- To wy już ruszajcie w drogę, a my będziemy tutaj na was czekały.
-Jak to? Nie idziecie z nami?
- A chcesz mieć na sumieniu nasze życie?
Azor już nic w tym momencie się nie odezwał. Ruszyliśmy dalej w poszukiwaniu błotnistego miejsca. W pewnej chwili nastała głucha cisza....
- Azor co się dzieje? - przeszły mnie ciarki...
- Ci.... Nic nie mów.... Jeżeli możesz to weź mnie na ręce, wtedy będę miał pewność, że nic Ci się nie stanie.
Wzięłam mego towarzysza na ręce i wtedy poczułam, że zapadamy się... Próbowałam nas wydostać, lecz moje wysiłki szły na marne... Wtedy moim oczom ukazał się zielony, obślizgły topielec.
Powolnymi krokami zbliżał w naszą stronę. Już prawie czułam na sobie jego sapanie, gdy niespodziewanie coś mnie chwyciło i razem z Azorem unieśliśmy się w powietrze.
Był to nieznany mi dotąd Avatar. Jego zadaniem było strzeżenie wszystkich członków lasu przed tym miejscem. Jak później się okazało... Kto raz wpadł w sidła tego stworzenia, nigdy nie wyszedł żywy.
- Kolego mógłbyś odstawić nas bezpiecznie na ziemię?
Niestety nieznane stworzenie nic mi nie odpowiedziało, Po 20-minutach lotu znaleźliśmy się w azylu wszystkich mieszkańców. Pełno tam było stworzeń. Po raz pierwszy zobaczyłam nawet jednorożca!
Gdy zachwycałam się wszystkimi stworzeniami podszedł do nas król Isidor.
- Co sprowadza Was do mnie nędzne istoty? -zapytał.
Miałam odpowiedzieć, że przywlokło tu nas jakieś dziwne pomarańczowe stworzenie, ale wtedy zauważyłam, że Azor pokazywał mi bym się nic nie odzywała.
- No słucham! - ryknął rozwścieczony król...
- Panie... - zaczął Azor. Poszukujemy Czarnoksiężnika Bertnama... Jeżeli go nie znajdziemy pańskie królestwo, cały wszechświat ulegnie apokalipsie ze strony krasnoludów. Niech król spojrzy w niebo.
Można wyraźnie zaobserwować, że znak w kształcie szpiczastej czerwonej czapki coraz bardziej pogłębia swój kolor. Jeżeli ta barwa zmieni się na czerń, wtedy wszyscy zginiemy.
- Ja jestem Bertnam! 
- Ty panie? - zapytał zaskoczony Azor. Ale, ale....
- Żadne ale! W takim bądź razie trafiliście do mnie w samą porę. Może jeszcze uda się naprawić wyrządzone przez was szkody.
Czarnoksiężnik, a zarazem władca całego magicznego świata udał się do swej izdebki, natomiast nam kazał zaczekać na zewnątrz. Gdy wyszedł... zaczęło się to czego obawialiśmy się najbardziej. Czerwony kolor znaku przemienił się w czerń, a wtedy z nieba zaczęły spadać ogromne kamienie, które spustoszyły dosłownie w ułamek sekundy większą ilość lasu. Nasz mag trzymał w ręku dziwną buteleczkę z magicznym eliksirem, a potem zwrócił się do mnie:
- Jeżeli życie Ci jeszcze miłe młoda damo, musisz zerwać z szyi ten naszyjnik, wyrzucić go hen za siebie, a następnie pożegnać się z twym towarzyszem raz na zawsze. Inaczej wszyscy zginiemy.
- Dlaczego mam się pożegnać raz na zawsze z Azorem? On tutaj zostanie?
- Widzę, że ty nadal nic nie rozumiesz.... Musi on wypić ten napój sporządzony przeze mnie, lecz wtedy straci swoje życie.
- Że co?!  Przepraszam bardzo, ale na to nigdy nie pozwolę!
- W takim bądź razie wolisz żebyśmy wszyscy zginęli?! - zaczął krzyczeć na mnie rozwścieczony król.
- Uspokójcie się! - warknął Azor. Wypiję tą miksturę i nikt nie zginie.
Chwycił swoją łapą butelkę i wyduldał wszystko do dna. Po dwóch sekundach leżał już martwy...
- Na co czekasz?! Zerwij ten naszyjnik i zrób to co Ci mówiłem!
Zerwałam naszyjnik, wyrzuciłam go daleko za siebie i wtedy wszystko wróciło do normy.
Podeszłam do ciała mojego przyjaciela i zaczęłam nam nim szlochać. W tym momencie poczułam, że jakiś duży jęzor liznął mnie w policzek. Diametralnie zerwałam się na równe nogi.
Jak się okazało przygoda, którą przeżyłam była tylko moim snem.......

59 komentarzy:

  1. Och, to dobrze, że ta przygoda okazała się tylko snem i, że Azor żyje! Jak zwykle, bardzo podoba mi się Twoje zakończenie, trzymałaś mnie w napięciu aż do samego końca, brawo :)

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Założę się że masz/miałaś (bo nie wiem w jakim jesteś wieku heh) mega dobrą ocenę z polskiego w szkole. Niesamowicie piszesz, mam nadzieję, że kiedyś przeczytam twoją książkę, bo to co robisz jest świetne! *-*
    cosska-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj muszę Cię niestety zdziwić, gdyż nigdy nie miałam dobrej oceny z języka polskiego w szkole. Obecnie chodzę do pierwszej liceum i moja ocena z tego przedmiotu powiem szczerze jest fatalna... Zazwyczaj w gimnazjum jedynie dostawałam piątki z opowiadań, a teraz już ich nie piszemy :/ Cieszę się bardzo, że tak uważasz, ale raczej prawdopodobieństwo, że wydam książkę jest naprawdę bardzo małe. Chociaż kto wie, co życie przyniesie ;p Pozdrawiam

      Usuń
    2. Tak to własnie wygląda z tym językiem polskim w szkole... Nie docenia się prawdziwych talentów. Ważne jest żeby wykuć na blachę, a nie pasja i wyobraźnia :( Pozdrawiam cieplutko :)

      http://www.fit-ashion.com/

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się Twój styl pisania :) Przez co miło się czytało^^
    Jak dobrze, że okazało się, że to tylko sen!

    Pozdrawiam!
    http://my-little-world-olimpia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze ze to był tylko sen! Mi również miło czyta się twoje opowiadania na pewno często będę tu zaglądała :)

    Żyj wyobraźnią

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne, lekkie, dziewczęce pióro z nutą fantazji. Bardzo podoba mi się Twój sposób pisania,mimo, że nie jestem fanką lekkiego pióra. Super! Na pewno jeszcze nie raz z chęcią poczytam o Twoich sennych przygodach, ale nawet i tych z życia realnego :)

    http://theviktoria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne opowiadanie! Masz talent! Pisz więcej opowiadań.
    ontheicce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne opowiadanie! Dobrze, że to był sen :)

    passionsmy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Super stronka :) Dołączam do grona obserwujących i zapraszam do siebie :) http://zyciepelnekoloru.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy styl pisania! melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. osobiście nie przepadam za czytaniem tego typu wpisów/blogów, zdaję się wyłącznie na książki. Możliwe, że to mój duży błąd :) ale mimo to wielki szacunek za to co robisz, na pewno znajdą się ludzie, którzy będą to czytali z przyjemnością, rób swoje :)
    pozdrawiam, katycloset
    katy-closet.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieje,że kiedyś wydasz swoją książkę!:) I że ktoś Cię odkryje,Twój talent, na prawdę! Lubię siedzieć 01:00 i czytać Twoje opowiadania!Życzę powodzenia,oby tak dalej! ^^http://blueroyallife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam z przyjaciółmi iść na pizze właśnie w 10 osób, fajną liczbę trafiłaś ;) Fajna zabawa, tak naprawdę nigdy w to nie grałam. Może spróbuję? Też u mnie w domu rano każdy udaję, że to normalny dzień. Tak jakby zapomnieli o mnie. Ale ja wiem, że jest inaczej. Zawsze od tygodnia powtarzam, że jeszcze tydzień do moich urodzin. I tak co dzień to powtarzam. Więc nie mogą zapomnieć :D Przez chwilę się zastanawiałam, czy chciałabym rozmawiać z psem, ale chyba wolę tak jak jest. Nigdy mnie nie skrytykuję :D Wow, nie spodziewałam się, że to będzie sen. Nigdy sama tak nie marzyłam. Były to nierealne rzeczy takie jak: jestem w szkole i przechodzę przez drzwi i jestem w domu :D
    Pozdrawiam :)
    Mój blog-KLIK

    OdpowiedzUsuń
  13. Na początku jak zaczęłam czytać to już myślałam, ze mówisz o sobie, piszesz bardzo autentycznie :)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne, trzymające w napięciu opowiadanie! :) Pisz dalej, jesteś w tym coraz lepsza!
    Pozdrawiam i zapraszam do sb-velvetheart96.blogspot.com
    Buziol :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Opowiadania bardzo wzruszające, widzisz ludzie doceniają to co piszesz:) Więc trzymaj tak dalej kochana!

    obserwuję;*
    http://dzastinnel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo się wzruszyłam! Mega talent! <3
    Obserwuję :*
    www.szymcia-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo podoba mi się to, w jaki sposób prowadzisz bloga. Obserwuję, bo naprawdę warto!

    Pozdrawiam! I zapraszam na nowy post u mnie♥
    Mój blog *KLIK*

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow, masz rękę do pisania takich opowiadań! Rewelacja :D
    Miłej niedzieli! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale świetne! :)

    Zapraszam do mnie! Zaobserwuj, jeśli Ci się spodoba! :)
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<




    OdpowiedzUsuń
  20. Niebezpiecznie po bagnach chodzić!^^

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam twoje opowiadania i posty są takie cudowne i mądre! :)
    Zapraszam do mnie asiaknebel.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetne opowiadania! :)
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Mam na myśli to i te z poprzednich postów, uwielbiam je czytać :) Nie chcę, żebyś odebrała to jako komentarz osoby, która nawet nie przeczytała notki i napisała byle co :D).

      Usuń
  23. piszesz po prostu świetnie! :D

    http://zyciepiszehistoriee.blogspot.com/

    Pozdrawiam Zuzia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Super piszesz, bardzo mi sie podoba <3
    Mam do Ciebie prośbę, czy mogłabyś poklikać we wszystkie ,,KLIK,, w tych 3 postach, które są podane niżej w linkach?. Jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ dzięki ,,KLIKANIU,, mam możliwość rozwoju mojego bloga. Oczywiście zawsze się odwdzięczam. :) Pozdrawiam i Zapraszam:
    http://macreateart.blogspot.com/2016/03/cndirect-wishlist.html
    http://macreateart.blogspot.com/2016/03/wishlist-wholesalebuying.html
    http://macreateart.blogspot.com/2016/03/dresslink-wishlist-2.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajne opowiadanie. :)
    werlka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Wow! Świetne opowiadanie! Czekam na kolejne!
    Pozdrawiam :*
    http://angelikamichalak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. ładnie tu u Ciebie;)
    ja tu 1 raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Według mnie bardzo ciekawie piszesz :3

    tutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Follower # 928
    Following your blog. Hope you will follow back.
    Will feel happy to see you on my blog.xx
    beautydrugs.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Ale ciekawe! <3 xxx

    http://veronicas-veronicass.blogspot.no/

    OdpowiedzUsuń
  31. Zakochałam się w twoim typie pisania!

    Pozdrawiam, http://weronika-klaudia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Zazdroszczę talentu :) też chciałabym tak pisać :D
    karolajn-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Udanego popołudnia, moja droga :)

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. Super się czyta. Polecę koleżanką
    Zapraszam do siebie na bloga zostaw komentarz, zaobserwuj zapraszam http://palinpalin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Super się czytało!!!
    Buziaki x
    karolinyjia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. Udanego wieczorku, moja droga :)

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. Czekam na więcej!
    Zapraszam na nowy post ♥
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  38. Powiem ci, że nie jest tak źle. Myślę, że w sam raz długość i cudownie uchwycone momenty oraz bardzo pomysłowe imiona masz u mnie plusa.
    Pinaxi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie wiem czemu, ale nawet mnie to wciągnęło. Fajny pomysł na opowiadanie. Ile ja bym dała, aby mój pies zaczął mówić! Arleta

    OdpowiedzUsuń
  40. Szkoda by było, gdyby Azor nie żył - dobrze, że to był tylko sen!
    http://lllittleprincess.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  41. Świetnie piszesz, powodzenia dalej :))


    CHCE SIĘ ŻYĆ

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetne, naprawdę mi się podoba. Masz ciekawy styl pisania. Czekam na więcej :)

    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  43. W cudowny sposób piszesz :) Trzymam kciuki w rozwijaniu się dalej.Piękny nagłówek.Jestem oczarowana :) co powiesz o wspólnej obserwacji ? http://fashinka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  44. To się nazywa talent :) Bardzo ciekawa historia :) Nie spodziewałam się takiego zakończenia :D Świetnie to wszystko opisałaś. Chętnie przeczytałabym to swojemu kuzynowi :)
    Pomimo długiej treści czytało się przyjemnie i bardzo szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Fajnie się czyta :)
    Też kiedyś na urodziny mama powiedziała żebym zaprosiła 10 znajomych i działy się różne dziwne i śmieszne rzeczy :)

    Obserwuje i będzie mi miło gdy się odwdzięczysz jeśli zaciekawi Cię Mój blog

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Miłego dnia :)
    Poklikasz w linki? Z góry dziękuje :)
    http://bedifferent-ania.blogspot.com/2016/04/banggoodcom.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz oraz obserwację ♥