Strony

Translate

czwartek, 19 maja 2016

Słony smak jego łez

Zapraszam na kolejne opowiadanie i życzę miłego czytania!
Jak zawsze czekam na wasze komentarze 



Od najmłodszych lat wraz z mamą mieszkałam na bezludnej wyspie, którą nazwałam 
"Doliną rzek". Na każdym kroku można było spotkać piękne wodospady, a woda była po prostu nieskazitelna. Każdego poranka przychodziłam do mojego ulubionego wąwozu, aby rozmyślać nad różnymi sprawami. Zawsze zadawałam sobie jedno pytanie czy prócz mnie i mamy istnieją inni ludzie? Nigdy nie usłyszałam odpowiedzi na tą zagadkę. Od czasu do czasu wypytywałam ją jak się tutaj znalazłyśmy, ale wtedy odpowiadała mi, że jestem jeszcze za młoda, aby poznać tą tajemnicę. Postanowiłam więcej nie zadawać jej tego pytania. Sądziłam iż kiedyś nadejdzie ten czas, że sama mi o tym opowie. Gdy skończyłam 18-lat zaprosiła mnie na poważną rozmowę. Miałam wielką nadzieję, że w końcu usłyszę odpowiedzi na wszelkie pytania.
- Sabrina. Jesteś już dorosłą kobietą, także postanowiłam opowiedzieć Ci całą naszą historię. - zaczęła mama. Kiedy miałam 16-lat zaszłam w ciążę. Moja matka nie zaakceptowała tej informacji i chciała żebym Cię usunęła. Ludzie w tamtym świecie uważali, że posiadanie dziecka w tak młodym wieku to hańba dla całej rodziny. Rodzice twojego ojca również nie zaakceptowali tego faktu i popierali plan mojej mamy na co nie mogliśmy się zgodzić, gdyż byłaś owocem naszej miłości. Postanowiliśmy uciec. Pewnego pięknego słonecznego poranka wsiedliśmy na prom statku Lectar. Naszym celem było dopłynięcie do Gledes, miejsca w którym wszystko miało być lepsze. Cała podróż miała trwać siedem dni, ale w czasie rejsu spotkał nas straszny huragan. Spokojne morze nagle zamieniło się w bestię. Fale zaczęły zalewać nasz żaglowiec, a pioruny przelatywały mi tylko przed oczami. Szybko założyliśmy kapoki ratunkowe, które znajdowały się w naszym pomieszczeniu. Widząc nadchodzącą katastrofę razem z Richardem chwyciliśmy się mocno za ręce i czekaliśmy po prostu na koniec. Z całej tej historii pamiętam tylko jak fala pochłonęła wszystkich. Naprawdę do dziś się zastanawiam jakim cudem przeżyłyśmy. Byłam z tobą w 9-miesiącu ciąży, a poród zbliżał się wielkimi krokami. Morze wyrzuciło nasze ciała na bezludny ląd. Obudziłam się, ale myślałam, że jestem w innym świecie. Z trudem się podniosłam, a kilka metrów dalej zobaczyłam ciało mężczyzny. Spiesznym truchtem zmierzałam w stronę tej osoby. Na miejscu zobaczyłam go.  
Był nieprzytomny. W tym momencie poczułam straszny ból w sercu. Zrozpaczona uklękłam przy nim i próbowałam go zbudzić, ale  moje starania szły na marne. On nie żył. Wpadłam w histerię i poczułam silne skurcze. Rozpoczął się poród, a przy mnie nie było żadnej żywej osoby.
Musiałam sobie poradzić jakoś sama. Urodziłaś się na naszej plaży, ale okropnie mnie przestraszyłaś, gdyż nie dawałaś żadnego znaku życia. Stwierdziłam, że tak samo mnie opuściłaś. Zostawiłam Cię u boku ojca, a sama zakrwawiona próbowałam znaleźć ratunek, ale wokół mnie była sama dzicz. Wróciłam do was, a wtedy usłyszałam płacz. Pamiętam to jak dziś. Podniosłam cię i następnie mocno objęłam. Byłaś strasznym łakomczuszkiem, ponieważ cały czas chciałaś siedzieć tylko przy mojej piersi. Cała obolała ruszyłam z tobą w stronę lasu w poszukiwaniu pożywienia oraz schronienia . Znalazłam jaskinię w której obecnie przebywamy. Przez pierwsze kilka tygodni żywiłam się tylko robakami, które utrzymywały mnie przy życiu. Potem znalazłam wartościowsze posiłki. Wracając do Richarda... Po kilku dniach z powrotem wybrałam się z tobą na piaszczysty brzeg. Wokół nieboszczyka zobaczyłam sępa. Ptaszysko chciało rozerwać jego ciało na strzępy, ale postanowiło odlecieć zapewne po resztę towarzystwa. Nie zastanawiałam się ani chwili dłużej. Odłożyłam cię w bezpieczne miejsce, a sama pobiegłam odciągnąć jego zwłoki. Pogrzebałam go niedaleko wodospadu. Każdego wieczoru, gdy spałaś chodziłam go odwiedzać i do tej pory to robię. Odpowiadając na twoje pytania, które zapewne często sobie stawiałaś... Istnieją ludzie tacy jak my, ale nie wszyscy zasługują na naszą obecność. To tyle co chciałam ci powiedzieć.
  Powiem szczerze, że pierwszy raz zaniemówiłam. Moje pytania pomnożyły się stokrotnie. Nie potrafiłam sobie wyobrazić mojego ojca, a także byłam ciekawa innych ludzi. Pomimo, że nie chodziłam do szkoły jak cywilizowani ludzie to mamusia od najmłodszych lat uczyła mnie alfabetu szkicując literki na piasku. Nie wiedziałam po co będzie mi to potrzebne, ale nawet  polubiłam te nasze zajęcia. Ubrania szyła mi z wielkich liści, które zawsze z chęcią na siebie zakładałam.
- Naprawdę oni chcieli mnie zabić? Przecież to okropne. Dziękuję, że mnie uratowaliście. Szkoda, że Richarda nie ma z nami. Pokażesz mi w którym miejscu znajduje się jego nagrobek?
  Skoro ludzie żyją to są podobni do mnie i ciebie? Richard też miał długie blond włosy jak ja?
 A może twoja mama się zmieniła i ucieszyłaby się na nasz widok?
Wybierzemy się kiedyś do niej w odwiedziny?
- Ale zadajesz dużo pytań. W sumie się nie dziwię, masz to po tacie. Ludzie bywają brutalni, dlatego trzeba na nich uważać. Richard byłby zadowolony, że ma tak piękną córkę i nie masz za co dziękować, gdyż to był nasz obowiązek. Po obiedzie wybierzemy się do niego.  Każda istota ludzka się od siebie różni. Owszem tak samo mają ręce i nogi, ale bez wyjątku posiadają różne charaktery. Kochana... twój tata był mężczyzną, a oni znacznie się różnią od naszej płci. Charakteryzowała go czarna czuprynka i szmaragdowe niebieskie oczy. Był średniego wzrostu, ale uważał się za najwyższego. Uwielbiał grać na gitarze. Moja mama zapewne jest już z aniołami w niebie, ale tobie daję wolność i jeżeli będziesz chciała możesz opuścić to miejsce i znaleźć się w ich świecie. Jednak będziesz musiała pamiętać, że ich byt znacznie różni się od naszego. Na pewnej górze, można zaobserwować płynące statki, które na szczęście nie krążą wokół nas.
- Co oznacza słowo mężczyzna? Gitara to jakaś zabawa w berka? Naprawdę mogę opuścić tą wyspę i spotkać innych ludzi? Ale ty popłyniesz ze mną? Którą górę masz na myśli?
- Kiedyś być może sama się przekonasz, gdy poznasz jakiegoś dżentelmena. Gitara to nie jest zabawa w berka. To piękny instrument z którego wydobywają się dźwięki tworzące wspaniałą melodię dla uszu. Jak powiedziałam możesz pozostawić wyspę i spotkać inne osobniki, ale beze mnie. Moje miejsce jest tutaj i nie mogę zostawić Richarda. Ktoś musi się zajmować jego grobem. Szczyt ten znajduje się niedaleko wąwozu. Na pewno go odnajdziesz. Nie patrz tak na mnie. Leć...
Z wielką ciekawością  pobiegłam do wskazanego miejsca. Weszłam na stromy pagórek, a wtedy moim oczom ukazały się dziwne maszyny z których wydobywał się dym. Przez kilka godzin siedziałam tam i nie mogłam się nadziwić. W głowie słyszałam tylko swoje myśli.
" To tam znajdują się ludzie?"
Gdy tak spoglądałam na nieznane mi dotąd widoki przyszła moja mama.
- Widzę, że ciekawość cię zżera jak jest po drugiej stronie... Przygotowywałam się na to od lat, dlatego niedaleko naszej jaskini znajdziesz wielką tratwę i wiosło, dzięki którym będziesz mogła odpłynąć. Wiele czasu i trudu zajęło mi jej wykonanie, gdyż chciałam aby była solidna, ale przede wszystkim bezpieczna. Podjęłaś już jakąś decyzję? - zapytała.
- Owszem, podjęłam. Nie mam zamiaru ciebie i taty opuszczać. W końcu tutaj się wychowałam, a sama w tamtym świecie mogę sobie nie poradzić.
- Myślę, że doskonale byś sobie poradziła. Przecież tylko ty odważyłaś się zjeść jaszczurkę, a moim zdaniem nikt inny nie podjął by się takiego zadania.
- Moja decyzja została ostatecznie podjęta. Możemy wybrać się już do Richarda?
- Jasne. - odrzekła mama.
Pierwszy raz stanęłam nad jego grobem. Dziwnie patrzyło mi się na same kwiaty, które matula codziennie mu przynosiła. Musiał być naprawdę wspaniałą osobą.
 Tak bardzo żałuję, że nie ma go z nami. Miałabym mu tyle do opowiedzenia.
***
Mijały miesiące. Jak zawsze każdego poranka wspinałam się na wielką górę, aby podziwiać parowce, ale tego dnia spostrzegłam, że dziwna łódź płynie w kierunku naszej wyspy.
Przestraszyłam się i szybko pobiegłam poinformować Cleo (mamę), że nieznana istota zbliża się w naszym kierunku. Ona była troszkę zdziwiona, aczkolwiek przyjęła tą wiadomość ze spokojem.
Jako nieustraszone dziewczyny postanowiłyśmy zobaczyć kto ma czelność do nas zaglądać.
Chwyciłyśmy liany, a następnie zjechałyśmy na naszą pustynię. Statek dobił do brzegu.
Nagle wysunęły się schodki, a po nich zszedł nasz nowy gość.
- Sabrinko to jest właśnie mężczyzna. - powiedziała mama.
Zaczęłam się uważnie przyglądać nowemu przybyszowi. Dostrzegłam jedynie, że posiadał brązowe włosy. Chciałam zobaczyć go bardziej z bliska, więc rozbujałam lianę, a wtedy moje ręce niespodziewanie się osunęły i z wielkim hukiem poleciałam w dół.
 Moja mama jednak pozostała w ukryciu i tylko obserwowała jak sytuacja potoczy się dalej.
Nowy turysta od razu zareagował.
- Dziewczyno nic ci się nie stało? Halo!
Nie reagowałam. Chwycił mnie w swoje ramiona, a następnie udał się ze mną do swojego statku. Tam też położył mnie na łóżku i czekał aż się ocknę.
Po około godzinie otworzyłam oczy, a wtedy ukazał mi się przystojny młodzieniec, który miał taki sam kolor oczu jak mój, brązowy.  Odruchowo podniosłam rękę i dotknęłam jego policzka.
- Co ty robisz? - zapytał.
- Przepraszam... Chciałam sprawdzić... A nieważne...
Mogę wiedzieć gdzie jestem? Gdzie jest moja mama?
Chłopak z pewnością myślał, że majaczę.
- Co chciałaś sprawdzić? Jesteś na moim statku. Prócz ciebie nikogo nie widziałem.
 Mogę wiedzieć co ty tutaj robisz?
- Pierwszy raz widzę takiego człowieka jak ty, chciałam sprawdzić czy istniejesz naprawdę.
 Znacznie różnisz się ode mnie i Cleo.
 Mieszkam tutaj...
- Nigdy nie widziałaś żadnego chłopaka na oczy? Jak masz na imię?
Od jak dawna tutaj mieszkasz? Skąd się tu wzięłaś?
- Nie widziałam. Nazywam się Sabrina. Od urodzenia.
 Troszkę długa historia, może kiedyś ci opowiem...
A ty co tutaj robisz? - zapytałam.
- Musiałem dobić do brzegu, gdyż dostałem informację, że dzisiejszej nocy na morzu ma być straszna burza. Wolałem to bezpiecznie przeczekać, ale nie sądziłem, że spotkam na tej wyspie jakąś osobę.
Nazywam się Adam.
- Miło cię poznać. Wybacz, ale muszę już wracać do matuli, gdyż zapewne się o mnie martwi.
- Zaczekaj. Wpierw wolę opatrzyć twoje rany, gdyż nie wyglądają ciekawie.
 W tym miejscu tak chodzi się ubranym?
- A masz coś przeciwko do mojego stroju?
- Skądże... Po prostu nasze odzienie znacznie różni się od tutejszego.
Popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy, a wtedy powiedział.
- Masz śliczne spojrzenie... Gotowe!
Poczułam się onieśmielona, gdyż nigdy nie słyszałam takich komplementów. Podziękowałam Adamowi, a następnie udałam się do Cleo. Idąc czułam dziwne motyle w brzuchu. Ten chłopak bardzo mi się podobał. Mama powiedziała mi, abym poszła do niego wieczorem. Najwidoczniej dostrzegła iż cały czas o nim myślę. Po kolacji udałam się w stronę jego statku. Akurat siedział przy ognisku i patrzył w gwiazdy. Niestety, ale troszkę go przestraszyłam co mnie bardzo rozśmieszyło.
Zaczęłam prowadzić z nim długą rozmowę. Praktycznie całą noc razem przegadaliśmy. Opowiedziałam mu o naszej historii, a on opisał mi życie w cywilizowanym świecie. Przyznam szczerze, że w tym momencie miałam wielki zamiar poznać nowe środowisko. Adam zaproponował mi bym rano z nim wypłynęła. Zaskoczył mnie tym pytaniem. Na początku byłam rozradowana. Wyobrażałam sobie jak pięknie to wszystko będzie wyglądało, ale po chwili namysłu podziękowałam za ofertę. Nastąpił poranek.
Brązowowłosy chłopak pożegnał się ze mną i wsiadł do swojego parowca.
Jeszcze kilka razy proponował mi bym z nim popłynęła, ale moja decyzja była ostateczna. Czekałam aż jego okręt wyruszy dalej, ale okazało się iż  silnik uległ usterce. Był to tak poważny problem, że musiał zostać na mojej wyspie przynajmniej 2-tygodnie, gdyż tyle zajęła by mu naprawa.
Przez te czternaście dni bardzo się ze sobą zżyliśmy. Nie chciałam mówić tego mamie, ale zakochaliśmy się w sobie. Tak mało czasu wystarczyło, abyśmy obdarzyli się jakimś uczuciem.
Postanowił ze mną zostać. Wszystko było jak w bajce. Codziennie spacerowaliśmy nad wodospadami, a Cleo po prostu go uwielbiała. Jednak pewnego wieczoru matula zaczęła strasznie gorączkować. Nie posiadaliśmy żadnych leków, aby ją uratować. Ona doskonale wiedziała, że to ten moment w którym musi mnie opuścić. Jak mówiła "Richard wzywa ją do siebie". Przez całą noc czuwaliśmy przy niej, a nad ranem oddała swego ducha. Okropnie to przeżyłam. Nie sądziłam, że śmierć najbliższej osoby może tak strasznie boleć. Adam znalazł w swoich narzędziach łopatę, więc wykopał obok grobu mojego ojca miejsce na jej pochówek.
Gdy jej ciało już spoczywało, wygłosiłam pożegnalną mowę:
- Nie brak Ci niczego, pozwala Ci już leżeć na zielonych Pastwiskach. Zaprowadził Cię nad wody, gdzie możesz odpocząć. Przyjął Twoją Duszę. A dobroć i łaska poszły w ślad za Tobą i zamieszkałaś w domu Pańskim po najdłuższe czasy ! Żegnaj Mamo! Trzeba choć jeden raz przejść po trawie boso, ze strumienia wodę pić ... Trzeba choć jeden raz spotkać w drodze Mistrza ...
 Kto nie poznał tej radości Nie wie co to znaczy żyć. Wiedź, że zawsze będziesz w moim sercu! Dziękuję za wszystko co dla mnie uczyniłaś! 
Rozpłakałam się i wróciłam do jaskini. Nie chciałam patrzeć jak moja matula zostaje przysypywana ziemią.  W dzisiejszym dniu sądziłam, że nic gorszego nie może się już przytrafić, ale gdy rozmawiałam wieczorem przy ognisku  z Adamem oznajmił mi, że musi wypłynąć do Gledes na kilka miesięcy lecz obiecał mi, że powróci. Nie proponował mi bym z nim wypłynęła, gdyż przez ten czas uświadomił sobie, że tutaj jest moje miejsce. Błagałam go, aby mnie nie zostawiał, ale moje płacze nic nie wskórały. Postanowiłam mu zaufać. Tej nocy na pożegnanie spędziliśmy razem namiętny wieczór. Tak bardzo chciałam, aby jednak został. Niestety, ale rano wyruszył w rejs.
***
Minęło 5-miesięcy, a mojego lubego nadal nie było widać. Zaczęłam się denerwować, że naprawdę mnie opuścił. Po naszej ostatniej gorącej nocy zaszłam w ciążę.
  Do porodu zostały niecałe 4-miesiące.
W głowie miałam czarne myśli. Z opowiadań mamy wydanie na świat potomka wiązało się ze strasznym bólem. Nie chciałam być wtedy sama.
 Wiedziałam, że nie jestem aż tak silną osobą za jaką uważała mnie Cleo. Po południu jak zawsze wybrałam się na szczyt, aby wypatrywać w głębi morza parowca. Gdy miałam już schodzić do jaskini, nagle zobaczyłam płynący prom. Tak! Tym statkiem wracał Adam. Uradowana, że w końcu go zobaczę i uścisnę szybkim tempem schodziłam w dół. Niespodziewanie moja noga się poślizgnęła i zaczęłam spadać z urwiska. Próbowałam się zatrzymać, ale nie dałam rady zahamować. Razem z maleństwem wpadliśmy w wielką przepaść wprost do rzeki. Po godzinnym poszukiwaniu Adam wyłowił moje ciało i był w szoku, że byłam w stanie błogosławionym. Położył swoją głową na moim brzuchu i wtedy moje ciało poczuło słony smak jego łez. Nagle wyczuł kopnięcie naszego szkraba. Bez zastanowienia chwycił mą rękę w celu sprawdzenia pulsu. Moje serce jeszcze biło. Nie czekał ani chwili dłużej.Wziął mnie w swoje objęcia, udał się ze mną na statek i pędził ze mną przez morze wprost do cywilizowanego świata. Tym razem jego maszyna posiadała kontakt do ludzi, więc wysłał do wszystkich informację, że przy najbliższym porcie ma czekać karetka, gdyż wiezie kobietę w ciąży, która potrzebuje natychmiastowej pomocy. Po półgodzinnym rejsie dopłynęliśmy do portu, a tam czekali już na mnie lekarze. Natychmiastowo zostałam przeniesiona do ambulansu i podłączona pod jakieś respiratory. Do szpitala trafiłam w bardzo ciężkim stanie, a lekarze mieli podejrzenie śmierci mózgu. Moje ciało było nieprzytomne, przestałam oddychać i wymagałam sztucznych sposobów wspomagania narządów.  Gdybym nie była w ciąży prowadzenie dalszego leczenia nie miałoby żadnego sensu, ale w moim przypadku lekarze podjęli się wyzwania uratowania dziecka. Byłam w 18 tygodniu ciąży i cały personel zadecydował, że będą podtrzymywać moje organy życiowe przynajmniej do 30-tygodnia. Nikt nie wiedział jak będzie funkcjonować moje ciało bez mózgu. Żyłam w sposób bardzo zróżnicowany. Serce raz biło mocno, a raz słabo i  ciśnienie także miało różne wahania. To wszystko miało wpływ na dziecko, ale cały czas byłam pod stałą obserwacją. Dopiero kiedy zaburzyła się funkcja organizmu płodu podjęto wydobycie dziecka.  Adam został tatą 25-tygodniowego chłopczyka, któremu nadał imię Richard po moim ojcu.
Moje ciało zostało spalone, a mój luby wrócił na wyspę i rozsypał prochy wokół grobu mych rodziców. Wtedy moja dusza była już w domu i mogłam zostawić chłopaków bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Raz do roku zawsze mnie odwiedzają, dzięki czemu mogę podziwiać mojego małego mężczyznę.

54 komentarze:

  1. O nie spodziewałam sie ze bedzie takie zakończenie ! W głębi duszy czułam ze moze jakimś cudem ja uratują i zaczną żyć w cywilizowanym świecie razem :-( mimo wszystko piękne opowiadanie .. Bardzo ale to bardzo mi sie spodobało . Pięknie piszesz :) a cała ta historie przezywa sie razem z bohaterami od początku po sam koniec ! Pozdrawiam ciepło :) claudiyye.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Lovely post hun! I like this so much.

    JENNEROUTFITS.COM a blog dedicated to kendall and kylie jenner’s best outfits.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszesz świetne opowiadania. Każde czytam z ciekawością i zawsze mnie zadziwia.

    modpim.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Potrafisz pisać o ludzkich dramatach. Szczęście połączone z tragedią, ciężko przebrnąć przez takie opowiadania, później człowiek żyje takimi historiami. :( [ :) ]

    Pozdrawiam i zapraszam do czytania mojego opowiadanka ^^
    http://blooogsaymyname.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie mega dużo pracy w to włożyłaś! Przyjemnie się czyta. Jeszcze przed Tobą sporo ćwiczenia, ale na prawdę jest bardzo bardzo dobrze :) Fajna fabuła. Lubię historie dziejące się na wyspie :)

    gitaraiszpilki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja także nie chciałabym opuścić jedynej osoby jaką mam i kocham, wolałabym zostać tam na bezludnej wyspie, myślałam że jak przyplynal ten chłopak to będą razem żyć w tym 'normalnym' cywilizowanym świecie a tu kurcze ona umarła! Znowu przykre zakończenie mimo to przyjemnie się czytało :)

    Truskaweczka

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, można sobie wszystko wyobrazić ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurczę, a myślałam, że tym razem wszystko dobrze się skończy, szczególnie, że ta kobieta czekała na swojego mężczyznę na tej bezludnej wyspie i kiedy w końcu mieli się zobaczyć ponownie pech chciał, żeby ona się potknęła i wpadła do rzeki. Dobrze, że przynajmniej maleństwo uratowali.

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham twoje opowiadania, wciąż nie moge się nadziwić, że masz coraz to nowsze pomysły na kolejne historie i fabuły! poza tym uwielbiam te emocje zawarte w słowach, napięcie nawet smutek, to wszystko powoduje że czytam to z chęcią, checią abyś pisała więcej!
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Omg świetne. Koniec tylko taki smutny... Ale bardzo dobrs robota!
    Be Beauty (klik)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super opowiadanie! :)

    http://kn-fashionlovers..com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  12. wciągające jest!;)

    https://ameliarejmi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne opowiadanie, jest serio wciągające i bardzo mi się podoba to jak piszesz:))

    http://aanaxie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejku, piękne! ;D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Boże, jakie to było cudowne :* Tak miło mi się to czytało! Świetna ^^
    http://typoweblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie się czytało, zakończenie nieoczekiwane, ogólnie jestem bardzo pozytywnie zaskoczona:)

    MÓJ BLOG ZAPRASZAM

    OdpowiedzUsuń
  17. Miło, miło się czyta Twoje opowiadania. Nie spodziewałam się zakończenia. ;o Dużo weny życzę! Arleta

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetnie piszesz! Naprawdę masz talent do tego.

    http://kingdom-of-mi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. piękne opowiadanie, naprawde masz talent do pisania i widac ze lubisz to robic ! :)

    obserwuje

    dblazkowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ciekawe i piękne opowiadanie. Pozdrawiam jusinx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jako, że sama piszę opowiadania (od dobrych kilku lat) postanowiłam na trochę dłużej przysiąść nad twoim tekstem. Przyznam, że nie jestem fanką narracji pierwszoosobowej i często mnie ona odrzuca, ale tutaj chciałaś oddać emocje jakie targały bohaterkę. Chociaż może ja bym to inaczej rozegrała, jednak każdy pisarz ma swój styl. Z tego co pamiętam rzuciły mi się w oczy liczby, których nie powinno być w tekście znaczy się tylko w formie słownej a nie cyfrowej. Podobnie miałam wielki problem ze zdrobnieniami poza dialogami, ale to raczej jest urok narracji pierwszoosobowej. Jedyne co bym na pewno zmieniła to zachowania bohaterki, po prostu mi nie pasowały na osobę, która nie jest już dzieckiem chociaż jednocześnie wychowała się w dziczy, więc generalnie nie była nauczona wszystkich mechanizmów ludzkiej psychiki jak to dzieje się w cywilizowanym świecie. Niemniej jednak no nie mogłam niektórych zachowań zzrozumieć.
    Nie chcę byś uznała to za hejt, ale zależy mi na tym byś mogła dostrzec błędy, które czasami zdarza się przeoczyć. W końcu nic tak nie pomaga w pisaniu jak konstruktywna krytyka. :'D Chociaż gdybym chciała napisać dokładnie wszystko to nie chciałam także byś odebrała tego źle. Masz potencjał, który rozwijaj dalej, ale miło by było gdybyś także spróbowała z inną narracją. Czasami w ten sposób można uniknąć zdań gdzie ciągle powtarzają się czynności oraz dorzucić coś ekstra gdy jest typ narratora wszechwiedzącego. :P

    Pozdrawiam i zapraszam:
    http://nobeauty-nobeast.blogspot.com/
    A jak chcesz poczytać opowiadania to:
    http://pisanina-asu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy jest fanem narracji pierwszoosobowej i oczywiście to rozumiem, aczkolwiek mi najlepiej odpowiada ta forma. Zachowanie bohaterki jest troszkę dziwne, ale taki był właśnie zamiar. Nie uznaję Twojego komentarza za hejt, ponieważ wyraziłaś własne zdanie na temat moich wypocin za co bardzo Ci dziękuję, ponieważ dzięki takim komentarzom mogę dostrzec swoje błędy, które postaram się korygować. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny ♥

      Usuń
  22. Zakończenie bardzo zaskakujące!! :)
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Trudno mi zawsze odnieść się do Twoich postów. Mają duszę i są genialne, życzę Ci wielkiej kariery pisarki! :D <3
    http://lone-gunmens.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. uwielbiam to jak piszesz <3

    http://zyciepiszehistoriee.blogspot.com

    Pozdrawiam Zuzia :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetnie piszesz <3.
    http://photo-ejcz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetne opowiadanie, tylko smutne zakończenie.
    Pozdrawiam ciepło :) passionsmy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Genialny post :)
    Masz talent :)
    http://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie wierze! Czytając to miałam ciarki - z fascynacji.
    Opowiadanie jest piękne mimo tego, że w głębi duszy czułam happy end..
    pisz więcej, bo robisz to genialnie!
    http://my-place-to-relax.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. O ja cie ! To jest świetne ! Jaką ty masz wyobraźnie ! Cudowne opowiadanie !
    Pozdrawiam, Neatea xxx

    zycieniegryzie-neatea.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetny blog widać nie brakuje Ci wyobraźni :) Pisz tak dalej ;) Pozdrawiamy i zapraszamy do nas http://idealnienieidealnektkl.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Twoje opowiadania mają w sobie coś takiego wow!

    W wolnej chwili zapraszam do siebie
    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Udanego wieczoru, moja droga!

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Piękne opowiadanie, szkoda tylko, że takie smutne.
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. Czekam na kolejne opowiadanie, bo się wczułam w Twój styl :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Uwielbiam Twojego bloga <3
    Masz snapchata? Ja dopiero założyłam, także zapraszam (mluucyy)
    http://mluucyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo z tego powodu i dziękuję ♥ Nie posiadam, aczkolwiek może też zdecyduję się na jego założenie ^^ Pozdrawiam i życzę miłego dnia ♥

      Usuń
  36. W Twojej twórczości świetne jest to, że nigdy nie można przewidzieć zakończenia! Super! :)
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Uwielbiam te Twoje opowiadania! :)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  38. Dzisiaj napiszę trochę o stronie języka polskiego.
    1) jeśli ktoś mieszka na wyspie, to wyspa nie może być bezludna. Lepiej napisać: pozbawiona innych ludzi.
    2) Cloe wyrzuciło morze, gdy była w ciąży, a piszesz: "Morze wyrzuciło nasze ciała na bezludny ląd. "
    3) Trochę źle czyta się odpowiedzi na liczne pytania, gdyż ciężko jest potem to ogarnąć- co do czego :)
    Komentarz nie jest obraźliwy, chciałam jedynie pokazać Ci, na co warto zwrócić uwagę ;)
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
  39. Masz niesamowitą wyobraźnię!

    supermama-z-klasa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. Twoja opowiadania są genialne/Karolina


    OdpowiedzUsuń
  41. Piękne! ;D
    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetne opowiadanie, masz niesamowitą wyobraźnię :)

    mystery-identity.blogspot.com (dziękuję za komentarz, obserwuję :))

    OdpowiedzUsuń
  43. Genialne opowiadanie! Bardzo mnie wciągneło :D

    Zapraszam do siebie ;) -> nowy post!
    MÓJ BLOG-KLIIK

    OdpowiedzUsuń
  44. Super opowiadanie :) Potrafi każdego wciągnąć do dalszego czytania
    Gattta

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetne! Niespodziewałam się takiego zakończenia! Jesteś świetna w tym co robisz oby tak dalej!
    Zapraszam https://aureleei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  46. Może spróbuj napisać na poważnie jakąś książkę? Świetnie idzie ci pisanie :D

    + Zapraszam na konkurs u mnie WYGRAJ POST PROMUJĄCY

    wiktoriakarnecka.blogspot.com <-- Klik

    OdpowiedzUsuń
  47. Nie przepadam za narracją pierwszoosobową, ale to, że musiałaś w to opowiadanie włożyć naprawdę wiele pracy, niweluje moją niechęć. Ogólnie fajne opowiadanie no i niespodziewane zakończrnie - podoba mi się :D
    ______________
    pisane-atramentem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz oraz obserwację ♥