Strony

Translate

czwartek, 12 stycznia 2017

Naiwne nadzieje

Zapraszam na kolejne opowiadanie i życzę miłego czytania!
Jak zawsze czekam na wasze komentarze 
Będąc w liceum poznałam Carsona Steeda. Nie wyróżniał się nigdy z tłumu, dlatego od razu mi się spodobał. Z początku zastanawiałam się jak do niego zagadać, ponieważ od dziewczyn zawsze stronił. Chłopaki się z niego wyśmiewali, że pewnie woli płeć męską, ale dla mnie ich docinki były dziecinne. Nieraz próbowali zaprosić mnie na jakąś randkę, lecz za każdym razem dawałam im kosza. Trochę ich to wkurzało, że wolę jakiegoś samotnika, aczkolwiek miałam złudzenia, że on ma więcej rozumu niż cała ta banda. Jednak wszyscy są tacy sami. Nawiązałam z nim kontakt pomimo oporów jakie stawiał. Z początku wcale nie chciał rozmawiać i tylko wystękiwał pod nosem jakieś pojedyncze słowa. Za każdym razem byłam ciekawa, dlaczego tak boi się ludzi. Po pewnym czasie się dowiedziałam, że po śmierci ojca doszczętnie się załamał, a szkolne środowisko jeszcze bardziej go dobijało. Zdobyłam jego zaufanie i czekałam, aż wykona wobec mnie jakiś pierwszy krok. Doskonale się rozumieliśmy, dlatego marzyłam, iż kiedyś zostaniemy parą. W wakacje wybraliśmy się nad pobliskie jezioro i tam zapoczątkował się nasz związek. Przyznam szczerze, że w tamtym dniu przeszedł samego siebie. Nigdy się nie spodziewałam, że kryje się w nim taki buntownik. Totalnie zaszalał z alkoholem, ale dzięki temu pierwszy raz zobaczyłam go całkowicie wyluzowanego. Poszliśmy na wodne rowerki i podziwialiśmy otaczające nas krajobrazy.
 Gdy dobijaliśmy już do brzegu to jako dżentelmen chciał wysiąść pierwszy, aby podać mi rękę. Wychodząc niespodziewanie wpadł do wody. Wyglądało to trochę komicznie. 
- Widzę, że humorek dopisuje - powiedziałam z lekkim uśmieszkiem.
- Żebyś wiedziała. Jest ze mną piękna dziewczyna, pogoda wręcz wyśmienita, siedzę na jakiejś łajbie i co mam płakać?
W tym momencie wybuchłam śmiechem, a potem niespodziewanie zostałam wrzucona do jeziora. Ludzie ze szkoły często się z nas śmiali, ale było mi wszystko jedno, ponieważ obok siebie miałam najważniejszą osobę. Po studiach pobraliśmy się i założyliśmy rodzinę. Miałam życie dosłownie jak w bajce. Gromadka dzieci i idealny mąż. Czego chcieć więcej? Niestety, ale po dziesięciu latach małżeństwa zostawił mnie samą z trójką dzieci. Prosiłam go, abyśmy przynajmniej wzięli separację i próbowali to jakoś odbudować, lecz on zażądał rozwodu.
Nie zatrzymywałam więc go. Skoro postanowił odejść to jego strata. Niemniej jednak zabolały mnie słowa, które skierował w moją stronę. Powiedział, że nigdy nie byłam dla niego kimś ważnym i żałuje każdego czasu spędzonego ze mną. Przy dzieciach kazałam mu zabierać wszystkie rzeczy jakie posiadał i się wynosić. Usiadłam na schodach i wybuchłam płaczem. 
Dzieci próbowały mnie jakoś pocieszać. Do dzisiaj pamiętam słowa czteroletniej Susie. Mamusiu nie płacz, bo tatuś do nas wróci. Jak wytłumaczyć takiemu szkrabowi, że wszystko skończone, a rodzice już nie będą razem. To smutne, iż ktoś, kto twierdził, że nie potrafi bez ciebie żyć, zamienia cię w jednej sekundzie na kogoś innego. Kiedy założył nowy, szczęśliwy dom to zupełnie zapomniał, że jest ojcem trzech małych brzdąców, które codziennie się wypytywały, dlaczego tatuś się do nich nie odzywa. Wystarczył dosłownie jeden telefon, aby pojawił się uśmiech na ich twarzyczkach, lecz on postanowił zupełnie o nich zapomnieć. Nieraz Suzie lądowała w szpitalu. Dzwoniłam do niego, ale nie interesowało go co się z nią dzieje. Płacił alimenty i nie chciał brać udziału w ich życiu. Pokochałam go, oddałam całe swoje serce, a on zostawił mi jedynie łzy i wspomnienia. Przez chwilę miewałam naiwne nadzieje, że może jednak do nas wróci, ale z czasem przyzwyczaiłam się do samotności. Miłość wydaje się być piękna, a tak naprawdę jest śmiercią. 
Najgorsze jest to, że trudno pozbyć się na pstryknięcie palca wszystkich wspomnień oraz uczuć.
***
Dwie wlepki + niespodziankę za skomentowanie poprzedniego posta otrzymuje dziewczyna z bloga 
pozytywnaplus. W celu odebrania nagrody skontaktuj się ze mną poprzez fanpage.

12 komentarzy:

  1. Czyli jednak wolał chłopców XD.

    OdpowiedzUsuń
  2. Opowidanie smutne ;(

    http://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... Z miłością właśnie tak jest. Na początku super, wydaje się, że będzie tak zawsze, a potem rozczarowanie. Smutne, że zakochanie może sprawić nam tyle bólu. Mnie przeraża coraz większa liczba rozwodów, przez które najbardziej cierpią dzieci. A one przecież nie są niczemu winne. To tylko brak odpowiedzialności dorosłych. Bardzo ciężko trafić w swoim życiu na tę odpowiednią osobę. Dlatego trzeba być naprawdę ostrożnym.
    ludziesamotni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie to smutne :/
    xoxoklaudia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojejku ile emocji! Bardzo smutne i wzruszające. :(

    Pozdrawiam ♥
    http://princessdooomiii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie to poruszające... :(
    Dobrze się Ciebie czyta.

    OdpowiedzUsuń
  7. Poruszająca historia, wywołuje smutne emocje, bo jej zakończenie właśnie takie jest, tak jak w życiu :-\
    P.S nie mogę się skontaktować z Tobą przez fb, bo nie korzystam. Proszę o maila :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysłałam wiadomość na maila :) Pozdrawiam ♥

      Usuń
  8. Ciekawa, a zarazem smutna historia.
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy post! Pozdrawiam,
    https://wrrabii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Smutne to opowiadanko.

    http://biale-pioro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz oraz obserwację ♥