Strony

Translate

czwartek, 20 kwietnia 2017

Pokręcone życie

Zapraszam na kolejne opowiadanie! Jak zawsze czekam na wasze komentarze ♥
Na świat przyszła malutka dziewczynka o imieniu Blanka. Jej życie było bardzo szczęśliwe, ponieważ miała przy sobie całą rodzinę. Mamę, tatę, brata oraz dziadków. Przez wszystkich była uwielbiana, ale posiadała za plecami również swoich wrogów. Każdy kto ją znał przepowiadał jej wielką przyszłość, gdyż Blanka wykazywała liczne zdolności artystyczne. Uczęszczając do przedszkola uwielbiała w przedstawieniach grać różne role. Wyobrażała sobie, że kiedyś zostanie znaną piosenkarką. Dążyła powoli do swojego celu, ale pewnego dnia jej świat niespodziewanie runął do góry nogami. Rodzice oznajmili małej dziewczynce, że się rozstają. Blanka przez większy okres czasu opłakiwała to, ponieważ z ojcem była bardzo emocjonalnie związana. Do dzisiejszego dnia został jej w głowie obraz taty opuszczającego ją oraz jej dom z walizką. Nieraz wypisywała listy do świętego Mikołaja z prośbą, aby rodzice się pogodzili jednak modlitwy małego aniołka nic nie zdziałały.  Blanka nie mogła patrzeć na ciągłe awantury w domu i na to jak domownicy zaczęli traktować jej tatę. Kiedy odwiedzał małą Blankę to wszyscy obarczali go jakąś winą. Ojciec dziewczynki nie wytrzymał tego psychicznie, dlatego popadł w schizofrenię. Blanka po odejściu taty z domu była okropnie traktowana. Nieraz dostała paskiem od mamy po czterech literach, gdy coś przeskrobała, a z czasem kiedy stawała się starsza nie obyło się bez rękoczynów po twarzy. W ciężkich momentach zawsze szukała schronienia u babci. Po rozwodzie rodziców oczywiście odwiedzała ojca. Blanka od najmłodszych lat przechodziła bardzo ciężkie chwile, ale zawsze miała tą nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży. W końcu nadzieja umiera ostatnia. Czas leciał. Dziadkowie, którzy dawali jej wsparcie niestety zmarli. Jedynym przyjacielem naszej Blaneczki był malutki pies, któremu zawsze mogła się wyżalić. Nasza młoda bohaterka stawała się powoli dorosłą kobietą. Z biegiem lat zaczęła się zastanawiać czy jej mama jest faktycznie jej biologiczną matką? Mama okropnie ją traktowała pod każdym względem, a ona nie wiedziała co jest tego powodem. Na domiar wszystkiego Blanka nienawidziła swojego domu. Obarczała winą najbliższych za chorobę ojca, który dla niej był zawsze dobry i pomimo, że miał najmniej potrafił dać córce najwięcej. Pewnego razu na jej życiowej drodze pojawił się bardzo dobry przyjaciel. Blanka myślała, że nigdy się na nim nie zawiedzie, jednakże bardzo się pomyliła. Blaneczka stroniła zazwyczaj od ludzi, ponieważ wiedziała jak bardzo są oni fałszywi. Bała się ponownego pozostawienia ją samej sobie. Będąc u rodziny jak zawsze proszono ją, aby zaopiekowała się dziećmi. Blanka pomimo swoich niechęci zgadzała się bez zbędnego marudzenia. Kiedy tak z nimi siedziała usłyszała rozmowę dwóch przybranych ciotek, które rozmawiały o jej rodzicach.
- Ty słyszałaś, że Agnieszka nie chciała wcale brać małżeństwa z naszym Tomkiem?
- Lucynko przecież doskonale o tym wiem. Jak Agnieszka zaszła w ciążę z naszą Blaneczką to nasz Tomuś musiał specjalnie jej matkę o tym informować, bo sama nie chciała się do tego nawet przyznać.
- Co ty powiadasz? Naprawdę? - zapytała z szokiem jedna z jej ciotek.
- Nie wiedziałaś o tym? Musieli nieźle to ukrywać - odrzekła druga.
- A skądże. Tą informacją zwaliłaś mnie dosłownie z krzesła.
- Lucynko ty chyba jednak wszystkiego nie wiesz, ponieważ to jeszcze nic. Ojciec Agnieszki zmusił ją do tego ślubu, ponieważ inaczej wydziedziczyłby ją z rodziny.
- Brak mi słów na to wszystko. Szkoda tych dzieciaków.
Nie wierzyłam własnym uszom o czym one mówią. Dlaczego moja mama nie chciała nikomu oznajmić o moim poczęciu? Może chciała mnie zabić przed moimi narodzinami tak, żeby nikt się o tym nie dowiedział? Próbowałam sobie jakoś to wszystko w głowie poukładać, jednakże nic nie sklejało się w całość. Nastał taki dzień, kiedy tata sam opowiedział mi historie na temat tamtych wydarzeń. Wierzę, że mówił z całego serca prawdę, ponieważ mówiąc o tym płakał. Farmazony ciotek potwierdził, lecz znowu dowiedziałam się czegoś co wprawiło mnie w osłupienie. Tata zdradził moją matkę bez jej świadomości. Stracił diametralnie w moich oczach, jednakże mimo wszystko było mi go żal, ponieważ dobrze wiem przez co musiał w moim domu przechodzić.
Z rozmów ciotek podsłuchałam jeszcze, że ojciec mieszkając z nami czuł się całkowicie jak odludek, gdyż moja matka cały swój wolny czas przesiadywała z babcią. W sumie to wszystko się zgadza, ponieważ ojciec każdy moment spędzał ze mną. A może to moja wina, że ich związek się rozpadł? W głowie rodziły mi się najróżniejsze pytania. Tylko dlaczego siebie miałabym za to obwiniać skoro ojciec chciał do niej powrócić? Wolałam poczekać, aż kłamstwo samo wyjdzie na jaw. W tym czasie walczyłam o dobre oceny w szkole i ogólnie o swoje życie wbrew wszystkiemu i wszystkim. W życiu nie miałam już nic do stracenia, a wolałam iść za głosem serca tak jak mówił mi tato. Dobrze wiedziałam, że on nie ma zamiaru mnie pod żadnym względem skrzywdzić. Sobotniego poranka udałam się do koleżanki, aby pożyczyć zeszyty do przepisania. Kiedy wróciłam mama od razu zaczęła robić mi jakieś wyrzuty.
- Blanka ty brałaś ostatnio tego laptopa? - z podenerwowanym głosem mnie zapytała.
-Nie - grzecznie odpowiedziałam.
- To dlaczego Facebook nie działa? Pewnie ty go zepsułaś! - warknęła na mnie.
Ciśnienie w jednym momencie mi podskoczyło. Jak mogłam zepsuć coś skoro mnie w domu nawet nie było. Wybuchłam.
- Pewnie! Ciekawe jak miałam to niby zepsuć?! Niewidzialny duch się chyba pojawił i zrobił to za mnie! - zaczęłam się wydzierać.
- To możesz mnie wylogować z tego konta? - zapytała.
W jednym momencie osłupiałam. Przecież dopiero co zarzucała mi, że zepsułam stronę, a nagle prosi, abym jej wyszła z konta? Czy ta kobieta do reszty oszalała?
- Przecież dopiero mówiłaś, że to zepsułam! - zaczęłam znowu mówić podniesionym głosem.
- A musisz tak krzyczeć? - odwarknęła.
- Tak, muszę! Ponieważ kłamców nie znoszę - odparłam.
Walczyłam do końca o godne życie i wyrazisty obraz. Nigdy się nie spodziewałam, że matka będzie mi podkładała kłody pod nogi. Niestety, lecz nie przewidziała tego, że z kamieni, które we mnie rzuca mogę wybudować wielkie rzeczy. Już na samym początku poznanego przyjaciela chciałam postawić w czarnym świetle, a on okazał się być naprawdę wspaniały, ponieważ zawsze znalazłam w nim oparcie zwłaszcza podczas pogrzebu taty. Zrobiłam długie przemówienie na jego temat w kościele. Dzięki mojemu tacie mam dziś szczęśliwą rodzinę. Wspaniałą teściową i teścia. Zawodowo robię to co lubię. Aby upewnić się o swoim pochodzeniu zrobiłam testy DNA. Wyszły negatywne. Byłam przez moją macochę przygarnięta, ponieważ moja biologiczna mama zaraz po moim urodzeniu się mnie zwyczajnie w świecie wyparła dla dobra własnego małżeństwa i swojego szczęścia. Zapomniała wyłącznie o jednym, że w tym wszystkim najbardziej ja byłam poszkodowana, ponieważ przez większość swojego życia nie wiedziałam kim jestem. Jedyne co widziałam wokół siebie to mrok oraz ciemność. Żadnych kolorów. Na świecie byłam obecna ciałem, ale nie duchem. Zastanawia mnie tylko jedno. Jak moja biologiczna mama za każdym razem kiedy się spotykałyśmy mogła mi tak zwyczajnie patrzeć prosto w oczy bez jakiejkolwiek skruchy i słowa wyjaśnienia. Każdy zasługuje na to, żeby wiedzieć skąd pochodzi. Powiedziała mi raz słowa, których nigdy nie usłyszałam od mamy z którą mieszkam. Pozwolę sobie zacytować.
" Wiesz Blaneczko jesteś dla mnie jak własne dziecko".
A bez niczego zrzekła się praw nademną oddając mnie obcej kobiecie. Mimo wszystko kocham swoją macochę. Nie zamieniłabym jej na nikogo innego, gdyż ona zawsze przy mnie była.
W tym wszystkim wkurzało mnie wyłącznie to, że nikt z nich nie potrafił powiedzieć mi prawdy prosto w oczy tylko sama musiałam postawić ich przed faktem dokonanym. Na koniec wszystko z całą rodziną sobie wyjaśniłam. Uknuli tak podły plan, że obarczyli mojego przyszywanego tatę o gwałt macochy, żeby mi wmawiać iż tym sposobem pojawiłam się na świecie. Rozmawiając z biologiczną mamą twarzą w twarz  z wynikami DNA na stole widziałam w jej oczach wielkie łzy. Przebaczyłam jej, ponieważ wolę żyć z ludźmi w zgodzie, jednakże nie wyobrażam sobie jak własnemu dziecku można takie coś wyrządzić oraz tak perfidnie kłamać. Sama wylewałam w nocy morze łez, ale dzięki temu nauczyłam się, że muszę liczyć wyłącznie na siebie. Jestem zadowolona z faktu, że wszystko jakoś się wyjaśniło i mogę nareszcie być w pełni sobą. Życie w kłamstwie było okropne i najgorszemu wrogowi nie życzę przeżycia takiego czegoś na własnej skórze.
Pamiętajcie, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze, ponieważ co nam po nich pozostanie? Nic. Nawet do grobu tego ze sobą nie weźmiemy. Lepiej żyć w nędzy i odnosić się z szacunkiem do drugiego człowieka niż żyć w bogactwie i tym samym z chciwości niszczyć drugą osobę.
 Czasami należy siąść i się zastanowić nad własnym zachowaniem. 
Czy abym na pewno nie wyrządziła krzywdy jakiemuś człowiekowi? 
Wszystko można wybaczyć, jednakże zaufania się nie odzyska i do końca swojego życia będziemy o tym pamiętać.
***
Dwie wlepki + niespodziankę za skomentowanie poprzedniego posta otrzymuje dziewczyna z bloga myslacinaczej29741. W celu odebrania nagrody skontaktuj się ze mną poprzez fanpage.

15 komentarzy:

  1. Opowiadanie skłaniające do refleksji.
    Szczerość i dobroć to podstawowe wartości jeżeli myślimy o jakiejkolwiek relacji z innymi ludźmi.
    Świetnie piszesz :)
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio skończyłam czytać książkę, która trochę przypominała mi to opowiadanie. Bohaterka też próbowała dowiedzieć się prawdy o sobie i swojej rodzinie, i również miała dość ciężkie dzieciństwo.
    Piękne opowiadanie!
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. jak zwykle, genialne opowiadanie ;D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne opowiadanie ♥

    lifebysusanna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Super opowiadanie, uwielbiam czasami poczytać sobie takie rzeczy, plus za kreatywność :)
    Zapraszam i buziaki od VISSIEN-klik

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mądrze napisane opowiadanie - tym bardziej końcówka. Trochę przypominało mi historię z Anonimowych, które czasami lubię czytac. :)
    http://justlittlewhiner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Piszesz bardzo ciekawe opowiadania. Skłaniające do refleksji.
    Lubię też, gdy w tekstach pojawiają się ważne w życiu atuty jak dobroć czy szczerość.
    Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam takie opowiadania :) Zawsze jak czytam takie opowiadania na blogach to są bardzo ciekawe :)
    Mam nadzieję, że kiedyś będziesz pisała równie ciekawe książki :D
    Co powiesz na wspólna obserwację ?
    Zapraszam natalie-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne opowiadanie, skłania ku refleksji :)
    http://wazkowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne opowiadania ! <3
    Zapraszam do mnie na nowy wpis :)
    http://xonlywayofk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Po tym opowiadaniu aż się chce zatrzymać i pomyśleć ;) Dobry blog, czytałam rowniez o Rekolekcjach ;) (ja z Krk, fajnie ze Ci się podobało)

    obserwuję ;)

    http://odrobinapolotu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz oraz obserwację ♥