Strony

Translate

czwartek, 20 lipca 2017

Gdzie znajdziemy szczęście?

Miewamy takie dni, że czas ucieka nam przez palce. Staramy się zagospodarować godzinami jak najlepiej, lecz w tym wszystkim zapominamy o sobie, a niekiedy nawet o rodzinie. 
Popadamy zwyczajnie w monotonię i żyjemy wyłącznie sprawami świata, zapominając o czerpaniu radości z życia na świecie. Przecież każdy o tym wie, że kiedyś trzeba będzie opuścić tą planetę, więc czy nie lepiej zostawić po sobie jakiś ślad? Mamy prawo do życia, wolności i szczęścia.
Ludzie wmawiają nam, że jesteśmy w czymś beznadziejni, próbują zaniżyć naszą samoocenę, a większość osób ulega innym. Często nie realizujemy marzeń, gdyż zważamy na opinię osób, którzy sami boją się wyjść poza szereg. Pod koniec naszej wędrówki tylko żałujemy niewykorzystanych szans i okazji. Przechodząc chodnikiem najczęściej spotykamy smutnych ludzi, którzy widząc uśmiechniętego człowieka spoglądają na niego jak na wariata, ponieważ upowszechniło się, iż człowiek zawsze powinien być poważny. Pewna rodzina borykała się z dużym problemem finansowym. Co miesiąc brakowało im pieniędzy na chleb, jednakże sami nie próbowali poprawić swojej sytuacji. Wszystkie oszczędności wydawali na alkohol i mieli nadzieję, że ich los sam się odmieni. Najmłodszy z domowników Pablo był niezwykle utalentowanym dzieckiem.
 Od małego interesował się muzyką, lecz w głębi serca chciał zostać lekarzem.
 Rodzice chłopaka wyśmiewali jego plany życiowe, a on zwyczajnie przestał wierzyć w siebie.
Zaczął opuszczać lekcje i nieraz wagarował. Bał się ludzi oraz kontaktu z nimi, ponieważ zawsze był odrzucany. Pewnego razu poznał przez internet piękną dziewczynę. Nazywała się Marika.
Bardzo mu pomagała w trudnych chwilach i stała się dla niego najlepszą przyjaciółką.
Z czasem poczuł do niej coś więcej, jednakże bał się jej wyznać swoje uczucia.
***
W domu nie działo się zbyt dobrze. Ciągle było słychać awantury, wrzaski i krzyki. Nieraz miewałem tego dość. Mama chorowała na raka, ale kompletnie nie dbała o swoje zdrowie. Leki całkowicie odstawiła, a jej codziennością stały się wyłącznie używki. Starałem się jakoś jej pomóc. Próbowałem namówić ją na leczenie, jednakże moje słowa do niej nie docierały. Kiedy zmarła, ojciec zmienił się nie do poznania. Poniżanie, bicie to było na porządku dziennym, dlatego nieraz zostawałem u kolegi na noc, gdyż wolałem unikać ojca. Moje zachowanie było naganne, ale co się dziwić skoro wychowywałem się w takim środowisku. Swoje podejście do życia zmieniłem, kiedy poznałem Marikę. Chciałem się komuś wygadać, dlatego wszedłem na pewne forum.
 Ona jako pierwsza się odezwała.
" Czasami miewam już tego dość. Mam dość poniżania i upokarzania przez ojca. Moje życie to jeden wielki bezsens. Nieraz myślę o samobójstwie, gdyż to wszystko mnie przytłacza i przerasta, jednakże jestem zwyczajnym tchórzem. Peter."
Dosłownie po minucie dostałem odpowiedź.
" Peter doskonale cię rozumiem, ponieważ przechodziłam kiedyś przez to samo. Nie załamuj się i walcz o siebie. Pamiętaj, że są na świecie ludzie, którzy z chęcią ci pomogą. Świat nie jest taki zły jak tobie w tym momencie może się wydawać. Pewnie myślisz, że łatwo tak mówić, jednakże sama byłam na skraju załamania i podniosłam się. Obecnie należę do szczęśliwych osób. Ty też możesz do nich dołączyć tylko się nie poddawaj. Marisa."
Z początku nie wiedziałem czy jej odpisać, ale zaryzykowałem. Nasze konwersacje trwały godzinami. Mogłem wyżalić się jej ze wszystkiego. Nie sądziłem, że spotkam na swojej drodze jeszcze dobrych ludzi. Po raz pierwszy miałem tak dobry kontakt z dziewczyną. Zazwyczaj każda po miesiącu mnie olewała, ale ona była inna. Chciałem ją poznać i zobaczyć jaka jest w rzeczywistości, lecz za każdym razem mówiła, iż to jeszcze nie jest odpowiednia pora na spotkanie. W dniu w którym kończyłem swoje dwudzieste urodziny dostałem od niej sms-a, że chce mnie zobaczyć. Podała dokładny adres restauracji. Na początku czułem euforię, jednakże ogarnął mnie smutek, gdy uświadomiłem sobie, że nasze spotkanie może wszystko zepsuć. Nie należałem do przystojnych mężczyzn, a przez internet trochę wyolbrzymiałem swój wygląd. Po długich namysłach postanowiłem jednak pójść w umówione miejsce i muszę przyznać, że była to najlepsza decyzja jaką podjąłem w swoim życiu.
Zbliżała się godzina dziewiętnasta. Latarnie oświetlały jedynie nieliczne uliczki. Dotarłem na miejsce i wchodzę do środka budynku. Moim oczom od razu ukazała się piękna, brązowowłosa dziewczyna w czerwonej sukience. Spojrzałem na siebie i swoje łachmany. Odwaga, aby do niej podejść od razu gdzieś znikła. Spanikowany kieruję się w stronę wyjścia, a wtedy czuję, że ktoś chwyta mnie ręką za ramię. To była ona. Poznała mnie po tatuażu, który wystawał spod rękawa. Na samym początku zabrakło mi języka w gębie, ale potem się bardziej otworzyłem. Nasza znajomość z każdym dniem się rozwijała. Nawet nie zauważyłem tego, kiedy się w niej zakochałem. Uwielbiałem patrzeć jak się uśmiecha i zabawia mnie swoimi kawałami, jednakże bałem się wyznać jej swoje uczucia. Do dziś żałuję, że tego nie zrobiłem. Dzięki niej stałem się lepszym człowiekiem. Pewnego poranka dostałem informację, iż nie żyje. Myślałem, że to jakieś żarty, ale Marisa naprawdę zmarła. W miejscu w którym pracowała wybuchł pożar, który błyskawicznie się rozprzestrzeniał. Nie miała szans, aby się uratować, ponieważ ogień najbardziej pochłonął pomieszczenie w którym przebywała. Bardzo to przeżyłem, jednakże dopiero wtedy wziąłem sobie na poważnie jej słowa do serca. Zacisnąłem pięści i walczyłem o siebie. Początki były trudne, lecz pomimo przeszkód jakie mnie spotykały na drodze, dążyłem uparcie do swojego celu.
***
Dwie wlepki + niespodziankę za skomentowanie poprzedniego posta otrzymuje dziewczyna z bloga windowofmfashion. W celu odebrania nagrody skontaktuj się ze mną poprzez fanpage!

20 komentarzy:

  1. Świetnie napisane!
    Pozdrawiam Cię gorąco! :*
    http://xonlywayofk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Opowiadanie ze smutnym zakończeniem.
    Pięknie piszesz :)
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię Twoje powieści, piękna historia :)

    Mogłabyś poklikać w linki TUTAJ ? Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Historia piękna, ale smutna :/ Ładnie piszesz :)

    https://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Czemu oni zawsze giną XD.
    https://modoemi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna i smutna historia, pozdrawiam Cie serdecznie i życzę weny :)
    Nowy blog, zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, a już myślałam, że zakończenie będzie szczęśliwsze. Niemniej opowiadanie jest świetne i bardzo wartościowe :)
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Super opowiadanie, smutne ale świetne *-* masz talent :D pozdrawiam ;)
    https://blogspecjalniedlaciebie.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne opowiadanie oby takich było więcej 👍☺
    Pozdrawiam
    body-and-hair-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Co za historia. Autorska czy gdzieś zasłyszana?
    Pozdrawiam serdecznie. :)

    windowofmfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepieknie napisane, szkoda tylko, ze zakonczenie niestety nieszczesliwe koniecznie daj mi znac jak wstawisz kolejna :)

    everything-is-a-choice.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepiękna historia, obserwuję bloga, nie mogłam się oderwać!
    https://healthycamomile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Przez internet możemy poznać ludzi, którzy zmienią nasze życie na zawsze. Pięknie piszesz.

    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. piękna historia ;) cudownie piszesz ;*
    pozdrawiam cieplutko xkroljulianx

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna historia, podoba mi się Twój styl pisania. :) Pozdrawiam!
    nouw.com/natkajankowska

    OdpowiedzUsuń
  16. Masz to coś do pisania, z przejęciem czytałam. Aż człowiek chce jeszcze.
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz oraz obserwację ♥