Strony

Translate

czwartek, 15 czerwca 2017

"Ja,ty i fejs" - krótkie streszczenie

 Jakiś czas temu zakupiłam w Empiku książkę pt. " Ja, ty i fejs". Z początku sam tytuł mnie zainteresował, więc ciekawość co się tam znajduje wzięła górę.
W dzisiejszym poście postaram się krótko streścić historię tejże książki.
 ♥ Chciałam także podziękować za 459-tysięcy wyświetleń  ♥ 

czwartek, 8 czerwca 2017

Liebster Blog Award #4

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na pytania. Z góry uprzedzam, że nikogo nie nominuję. Za nominacje dziękuję m-g-style.

czwartek, 23 lutego 2017

czwartek, 16 lutego 2017

czwartek, 9 lutego 2017

czwartek, 12 stycznia 2017

czwartek, 5 stycznia 2017

Wróć, jeśli pamiętasz - streszczenie

Ciąg dalszy losów Mii i Adama, bohaterów światowego bestsellera "Zostań, jeśli kochasz".
" Minęły trzy lata od tragicznego wypadku, który na zawsze zmienił życie Mii. Chociaż dziewczyna straciła rodziców i młodszego brata, postanowiła żyć dalej. Obudziła się ze śpiączki... ale zniknęła z życia Adama. Teraz żyją osobno po dwóch stronach Ameryki - Mia jako wschodząca gwiazda wśród wiolonczelistek, Adam jako rockman, idol nastolatek i obiekt zainteresowania tabloidów.
 Pewnego dnia los daje im drugą szansę... Przemierzając ulice Nowego Jorku, miasta, które stało się nowym domem Mii, wyruszą w podróż w przeszłość. Czy uda im się odnaleźć miłość?
 Czy Mię i Adama czeka wspólna przyszłość?"

czwartek, 22 grudnia 2016

"Zostań jeśli kochasz" - krótkie streszczenie

" Mia straciła wszystko. Czy miłość pokona śmierć? Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie przytomności, czy też poddać się i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat, wspomina dotychczasowe życie."

czwartek, 15 grudnia 2016

LOTERIA na zakończenie roku 2016

Cześć Kochani!
Koniec roku 2016 zbliża się do nas dużymi krokami. Na samym początku chciałam WAM z całego serca bardzo podziękować za waszą obecność, wspaniałe komentarze, które niejednokrotnie napełniały moje oczy łzami i motywowały mnie do dalszego pisania. Każdemu z was pragnę złożyć Świąteczne życzenia. Mam nadzieję, że spędzicie ten czas w gronie najbliższych osób, a Nowy Rok 2017 będzie dla nas jeszcze lepszy. Podsumowując już obecny rok mogę stwierdzić, że przyniósł w moim życiu wiele zmian. Czy wyszły one na dobre? To się chyba okaże w przyszłości. 
A wy jak oceniacie ten rok? Cieszycie się, że już się kończy czy wręcz przeciwnie?
Odbiegając od tematu przejdę do tego co was najbardziej interesuje, a mianowicie do LOTERII!
Pod każdym numerkiem kryje się nagroda. Z wszystkich komentarzy komputer wylosuje pięć osób.
WARUNKI UDZIAŁU W LOTERII 
- Obserwowanie publicznie bloga PRETTY GIRLS.
- Polubienie FANPAGE i udostępnienie z naszej strony informacji o konkursie u siebie.
- Wybranie jednego numerka od 1-5 i podanie swojego e-maila.
 WYNIKI LOSOWANIA pojawią się 02.01.2017r.
Dwie wlepki + niespodziankę za skomentowanie poprzedniego posta otrzymuje Gabrysia z bloga gabrielle-fashion.

czwartek, 1 grudnia 2016

czwartek, 10 listopada 2016

czwartek, 3 listopada 2016

czwartek, 27 października 2016

czwartek, 13 października 2016

czwartek, 6 października 2016

3 lata blogowania - podsumowanie

Dokładnie pierwszego października blog obchodził swoje trzecie urodziny. Mam wrażenie, że dopiero go zakładałam, a tu już minęło tyle czasu. Od początku wiele się tutaj działo. Były wzloty i upadki, ale mimo wszystko chcę Ci bardzo podziękować za obecność i słowa uznania! 
To dzięki Tobie moja twórczość rozwija się dalej. Świadomość, że zainteresowałam kogoś na tyle by pozostawił po sobie komentarz wywołuje wielki uśmiech na mojej twarzy. Te wszystkie miesiące były dla mnie dużym wyzwaniem, dlatego też jestem dumna, że wytrwałam, ponieważ prowadzenie własnej strony niesie nie tylko korzyści, ale też mnóstwo wyrzeczeń. Z okazji tego ważnego dla mnie dnia postanowiłam wylosować pięć osób, które otrzymają wlepki z logiem bloga + niespodziankę.
Co mi dało blogowanie i jak wpłynęło na moje życie?
Przede wszystkim nauczyłam się systematyczności, która pokazała mi, żeby nigdy się nie poddawać nawet gdy przychodzą chwile zwątpienia i załamania. Oprócz tego znalazłam swoją prawdziwą pasję, której poświęcam się w 100% i dzięki niej wiem w jakim kierunku w życiu chcę iść. 
Zapewne wiele osób zastanawia się nad założeniem bloga, ale powstrzymuje ich świadomość co powiedzą inni. Powiem tak... Ludzie niezależnie od tego co będziemy robić, zawsze będą gadać, dlatego też nie zważajmy na opinię osób, które swoimi słowami nic nie wnoszą do naszego życia. Jeżeli chcesz coś osiągnąć to musisz ciężko pracować. Pamiętaj, że żyjesz tylko raz.
Poniżej przedstawiam wam statystki jakie udało mi się uzyskać w ciągu tych 36 miesięcy.
Jeżeli macie do mnie jakiekolwiek pytania to możecie zostawić je w komentarzu, a w następnym poście zrobię Q&A.
***
Dwie wlepki + niespodziankę za skomentowanie poprzedniego posta otrzymuje Emilka
z bloga modoemi. W celu odebrania nagrody skontaktuj się ze mną poprzez fanpage.

czwartek, 29 września 2016

czwartek, 22 września 2016

czwartek, 15 września 2016

Liebster Blog Award #3

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na pytania. Z góry uprzedzam, że nikogo nie nominuję. Za nominacje dziękuję lifeandeverythingbyme,yashleyhekatemonster

czwartek, 8 września 2016

czwartek, 1 września 2016

KobiecePorady.pl

Każda kobieta lubi sięgać po różne poradniki. Najczęściej szukamy w nich tematów, które mogłyby nam jakoś pomóc, doradzić czy też zainspirować. Przeglądając różne strony trafiłam na portal KOBIECEPORADY.PL. Witryna bardzo mi się spodobała, gdyż znalazłam w niej wiele kategorii:
URODA, KOBIECE WYZNANIA, DOM & MIESZKANIE, ŚLUB & WESELE, LIFESTYLE i wiele więcej. Szczególnie zwróciłam uwagę na pierwszy dział, ponieważ poszukiwałam ciekawych motywów na paznokcie. Przeglądając wpisy odnalazłam to czego szukałam. 
Wzorki z latawcami dosłownie skradły moje serce. W najbliższym czasie z pewnością postaram się je wykonać, aczkolwiek wątpię, że wyjdą tak pięknie jak na poniższych zdjęciach.
Znaliście wcześniej tą stronę?  Lubicie zaglądać na takie portale?
***
Dwie wlepki + niespodziankę za skomentowanie poprzedniego posta otrzymuje Patuu.
W celu odebrania nagrody skontaktuj się ze mną poprzez fanpage.

czwartek, 25 sierpnia 2016

czwartek, 11 sierpnia 2016

czwartek, 4 sierpnia 2016

Konkurs

Wraz z dziewczynami Kingą, Olą i Niką postanowiłyśmy zorganizować wspólny konkurs! 
Waszym zadaniem będzie narysowanie swojego wyobrażenia wakacji.
Tym sposobem chcę Wam bardzo podziękować za tysiąc obserwacji, a tym samym świętujemy dziesięć tysięcy wyświetleń na blogu Kingi!
Prace prosimy umieścić na kartkach (technika dowolna)

Warunki udziału w konkursie:
- bycie publicznym obserwatorem blogów i polubienie fanpage'u: Pretty Girls i grlfashion
- podpisanie swojej pracy imieniem oraz nazwiskiem, bądź samą nazwą bloga (jeżeli posiadasz)
- prace prosimy wysyłać na e-mail: konkursy.blogowe@wp.pl  
1 miejsce: Nagłówek wykonany przez Natalię oraz dwie prace od Kingi na A4. 
(rysunek bądź portret)
2 miejsce: Portret lub rysunek od Oli na A4.
3 miejsce: Rysunek od Niki.

Zostaną również wyróżnione trzy prace, które otrzymają dwie wlepki z logiem bloga, dwie bransoletki+ niespodziankę.
Konkurs trwa do 04.09.2016r.
***
Dwie wlepki + niespodziankę za skomentowanie poprzedniego posta otrzymuje Dominika z bloga
princessdooomiii . W celu odebrania nagrody skontaktuj się ze mną poprzez fanpage. 

czwartek, 28 lipca 2016

Czekam na Ciebie

Zapraszam na kolejny post z cyklu "Czekam na Ciebie". Jak zawsze liczę na wasze komentarze.
Chciałabym również podziękować za 1005 obserwacji ♥ Jesteście wspaniali 

czwartek, 21 lipca 2016

czwartek, 14 lipca 2016

Rysunkowe Arcydzieła

W dzisiejszym poście chcę Wam przedstawić niezwykle utalentowaną dziewczynę, która nazywa się Kinga. Od sierpnia 2015r. prowadzi bloga Gealach Art na którym publikuje swoje rysunki, a także inne ciekawe posty. Nie przedłużając zapraszam do oglądnięcia jej prac.
Dwie wlepki + niespodziankę za skomentowanie poprzedniego posta otrzymuje Natalia z bloga ludziesamotni . W celu odebrania nagrody skontaktuj się ze mną poprzez fanpage.

czwartek, 7 lipca 2016

czwartek, 30 czerwca 2016

niedziela, 19 czerwca 2016

Porcelanowe szczęście

Zapraszam na kolejne opowiadanie i życzę miłego czytania!
Jak zawsze czekam na wasze komentarze 

Ps. Komentując post masz szansę wygrać dwie wlepki z logiem bloga + niespodziankę. 
Zwycięzca będzie ogłoszony w następnym poście.

czwartek, 16 czerwca 2016

Współpraca z Banggood + Wishlista

Cześć!
Kilka dni temu napisała do mnie przedstawicielka firmy Banggood z ofertą współpracy. 
Przyznam szczerze, że byłam mile zaskoczona i asortyment sklepu jednym słowem mnie zachwycił.
Moim zdaniem strona posiada wielki plus za to, że znajdziemy tam wiele artykułów nie tylko związanych z modą. Jeżeli jesteście ciekawi produktów zachęcam do odwiedzenia ich witryny.
Poniżej przedstawiam rzeczy, które wpadły mi w oko i byłabym wdzięczna gdybyście poklikali w linki. Spodobało wam się coś?
W pierwszym zestawie postawiłam na czarną kurteczkę i dwie bluzki, które znakomicie spiszą się w prostych stylizacjach.
KLIK/ KLIK/ KLIK
Drugi zestaw zawiera buty, torebkę i szary top wprost idealny na lato.
KLIK/ KLIK/ KLIK
W ostatnim zestawie zamieściłam spodnie i elegancką czarną sukienkę, która świetnie się spisze przy różnych okolicznościach.
KLIK/ KLIK/ KLIK

czwartek, 9 czerwca 2016

Liebster Blog Award #2

Cześć!
Jakiś czas temu zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez pięć dziewczyn  z  tych blogów: nikasstylefanofbooks7 ,dziewczynaipasjamaggie-fashion-style oraz zumennople .
Dzisiaj będziecie mogli przeczytać odpowiedzi na poszczególne pytania.
Od razu uprzedzam, że nikogo nie nominuję.
 Zapewne nie wszyscy jeszcze wiedzą co to jest LBA, dlatego krótko to wyjaśnię.
Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Nie przedłużając zapraszam do czytania. 

piątek, 3 czerwca 2016

wtorek, 31 maja 2016

Czy reklamowanie bloga jest trudnym zadaniem?

W dzisiejszych czasach coraz więcej pojawia się możliwości reklamowania swoich stron, ale najczęściej wśród bloggerów stosuje się tak zwany "spam". Nie jest to zbyt ciekawa metoda, ponieważ zamiast przyciągać czytelnika zazwyczaj go odstrasza. Oczywiście szansa, że  dana osoba wejdzie na naszą stronę zawsze jakaś jest, ale czy zostanie z nami na dłużej?
Na swoim przykładzie powiem, że wypromowanie bloga to czasochłonne i bardzo trudne zadanie lecz obecnie możemy znaleźć wiele kreatywnych możliwości na promocję witryny.
Mało osób wpada na pomysł z zaprojektowaniem własnych naklejek z logiem, które potem można rozdać wielu ludziom. Taką możliwość proponuje nam drukarnia Booklet.  
Do wyboru mamy naklejki foliowe oraz laminowe, które są wodoodporne, a co najważniejsze nie blakną i druk się nie ściera. Moim zdaniem największym plusem jest również to, że możemy je sami zaprojektować i wybrać dowolny kształt.
Zapewne zadajecie sobie pytanie. Jak je wszystkie wykorzystać?
Otóż sposobów jest bardzo wiele. Naklejki możemy wręczyć nieznajomej osobie, a także znajomym czy przyjaciołom lub po prostu zostawić je w łatwo dostępnych miejscach dla innych ludzi.
Z moich naklejek jestem ogromnie zadowolona, ponieważ są starannie wykonane.
Na blogu w niedługim czasie będą pełniły ważną funkcję, więc zapraszam do częstego zaglądania.
Mała informacja:  Każdy kto napisze bezpośrednio maila na a.switrala@booklet.pl i dopisze kod  "Bloger10" otrzyma rabat w wysokości 10%.

czwartek, 26 maja 2016

czwartek, 19 maja 2016

czwartek, 12 maja 2016

"Byłam tu"- streszczenie

Cześć! Dziś pierwszy raz na moim blogu pojawi się streszczenie książki.
 Jakiś czas temu postanowiłam zakupić dzieła Gayle Forman. Do mojej biblioteczki zawitały: ,,Zostań jeśli kochasz", "Wróć jeśli pamiętasz" i ostatnia "Byłam tu" o której zaraz się wypowiem. Książki tej autorki mają od niedawna całkiem duży rozgłos, więc chciałam sprawdzić czy są naprawdę godne uwagi. Opinie innych się sprawdziły i każdy powinien przeczytać przynajmniej jedną książkę tej wybitnej pisarki. "Byłam tu" całkowicie skradła moje serce i mogłabym czytać ją naprawdę w kółko. Pomimo, że posiada 324-strony przeczytałam ją na jednym wdechu w dwa dni.
 Mam nadzieję, że ten post zachęci Was do sięgnięcia po książkę.

czwartek, 5 maja 2016

czwartek, 28 kwietnia 2016

Czekam na Ciebie

Witajcie!
Postanowiłam wprowadzić na blogu nowy dział pt. "Czekam na Ciebie"!
Będę przedstawiała wam raz w miesiącu wybrane przeze mnie zwierzęta, które swój czas spędzają za kratami schronisk. Te stworzenia każdego dnia cierpliwie wyczekują
 swojego nowego kochającego właściciela.
Na świecie jest bardzo wiele istot, które czekają właśnie na Ciebie!
To TY możesz odmienić ich smutny los życia!
Od wielu lat zadaję sobie jedno pytanie.
 Dlaczego ludzie kupują zwierzaki, zamiast wziąć je ze schroniska?
Zazwyczaj słyszę odpowiedzi typu: "Bo kupione są ładniejsze".
 Moim zdaniem każde stworzenie jest ładne, a człowiek powinien się zastanowić co tak naprawdę jest ważniejsze: kupić pupila, który do końca swych dni będzie miał beztroskie życie czy zabrać smutnego czworonoga wyczekującego za kratami kochającego domu. 
Moja odpowiedź jest jednoznaczna.
Mam nadzieję, że dzięki temu działowi wiele sierotek znajdzie swój prawdziwy dom!
W dzisiejszym wydaniu przedstawiam wam BARIEGO i MAĆKA
 Obydwoje znajdują się w Oświęcimskim schronisku OTOZ ANIMALS.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Jak smakuje powietrze?

W dzisiejszych czasach większość ludzi ciągle gdzieś się spieszy, a tak naprawdę niewiele osób potrafi zatrzymać się w celu docenienia i dostrzeżenia małych rzeczy, które na co dzień nas otaczają.
Zapraszam do czytania opowiadania i czekam na wasze recenzje 


czwartek, 14 kwietnia 2016

Gorzki smak szczęścia

Czasami los zmienia swój bieg w ułamku sekundy, ale to od człowieka zależy jak wykorzysta daną szansę. Nie przedłużając zapraszam na kolejne opowiadanie i życzę miłego czytania!
Jak zawsze czekam na wasze komentarze 

czwartek, 31 marca 2016

Krucha samotność

Cześć!
Dzisiejsze opowiadanie przedstawia historię Zosi, która w swoim życiu przeszła bardzo wiele.
Los pokazał jej, że trzeba cieszyć się każdym dniem i doceniać to co się posiada, gdyż w każdej chwili można to stracić. Nie przedłużając zapraszam do czytania!
 Jak zawsze czekam na wasze recenzje 

czwartek, 24 marca 2016

Zdążyć przed końcem

Pewnego wieczoru wybrałem się z przyjaciółmi na imprezę do pobliskiego klubu. Pomimo, że mieliśmy już ukończone 18-lat w głowie ciągle siedziały nam bardzo różne głupie pomysły. 
Jak to zwykle bywało przy takich spotkaniach nigdy nie wychodziliśmy trzeźwi. Tej nocy stanowczo przesadziliśmy z alkoholem, ale dzięki temu miałem odwagę zagadać do pięknej brunetki siedzącej przy barze. Dziewczyna była bardzo smutna, a swoje zmartwienia zalewała kieliszkiem wódki. Kumple wymyślili zakład, że każdy z nas musi poderwać przynajmniej trzy panieneczki bawiące się na imprezie. Jeżeli którykolwiek nie wypełnił by tego zadania za karę musiałby przebiegnąć na golasa całe molo, a jeśli by tego nie zrobił wtedy byłby winny 10-tysięcy złotych.
 Uradowany pomysłem znajomych powiedziałem:
- I co chłopaki wpadła wam już któraś w oko?
- Damian! Rozglądnij się dookoła, przecież każda z nich jest wspaniała!
Spójrz tylko na te kocie ruchy. - rozmarzyli się koledzy.
- Macie rację, każda z tych dziewczyn ma w sobie to coś. Jednak moją uwagę w szczególności przykuła ta dziewczyna siedząca przy barze.
- Ale z Ciebie cwaniaczek. Myślisz, że pijaną łatwiej jest poderwać?
- Uważam, że z nią szybko nawiążę kontakt.   
- W takim bądź razie do boju kolego! Pokaż na co Cię stać!
Na samym początku za bardzo nie wiedziałem jak do niej podejść. W prawdzie nie byłem najlepszy w stosunkach damsko-męskich, ale procenty zrobiły swoje.
 Podszedłem do nieznanej mi brunetki i zapytałem: 
- Przepraszam bardzo, czy mogę się dosiąść? 
- A nie widzisz, że jest zajęte? - odrzekła swym anielskim głosem,
mimo iż obok niej na krześle była tylko torebka.
Już dawno odszedłbym po usłyszeniu takiej odpowiedzi, ale nie chciałem się zbłaźnić przed kolegami, którzy mnie przez cały czas obserwowali. Wziąłem więc z siedziska jej elegancką czarną torebeczkę i położyłem na ladzie. Nie spodziewałem się tylko tego iż tak wybuchowo zareaguje.
- Co pan robi?! Chyba wyraźnie powiedziałam iż nie ma obok mnie miejsca!
Koledzy w tym momencie pokładali się ze mnie ze śmiechu, ale zachowałem zimną krew i nie dałem przegonić się kobiecie.
- Dlaczego pani tak krzyczy? Złość piękności szkodzi. Przecież każdy może usiąść sobie przy barze, a taka śliczna niewiasta nie powinna siedzieć sama.
Nie wiem czy coś złego powiedziałem, bo długowłosa brunetka nagle wyleciała z wielkim płaczem zostawiając na bufecie swoją kopertówkę. Postanowiłem sprawdzić czy znajdują się w niej jakieś dokumenty, ale niestety nic nie znalazłem. Na wszelki wypadek wziąłem jej zgubę,
a wtedy podeszli moi rozbawieni towarzysze:
 - Hahaha, ale z Ciebie jest podrywacz. Laska na sam twój widok z płaczem wyleciała.
- Możesz się zamknąć!
- Spokojnie Damianku. Z tą ci nie wyszło, ale przy oknie czekają na Ciebie trzy sikoreczki.
Naprawdę nie masz nam za co dziękować. Wystarczy, że je zaliczysz i cały nasz zakład pójdzie w zapomnienie. My już swoje wykonaliśmy, a teraz czekamy tylko na Ciebie.
Niestety nie miałem innego wyjścia, jak zapoznać się z trzema małolatami i wykonać swoje zadanie.
Na szczęście ziomki nie dowiedzieli się, że z jedną z nich mi nie wyszło.
Balangę zakończyliśmy wczesnym rankiem. Przez całą powrotną drogę opowiadaliśmy swoje wieczorne doznania. W drodze powrotnej do domu natknęliśmy się na dwie dziewuszki, a że chłopaki byli cali w skowronkach postanowili ponownie spróbować swoich sił, ale tym razem im nie wyszło:
- Cześć księżniczki. Mamy do was pytanie.
-Jakie?
- Czy macie może pożyczyć grilla?
Dziewczyny spojrzały na siebie dziwnym wzrokiem. Zapewne myślały, że moi kompani chcą je zapytać o drogę, fajki, ogień bądź coś w tym stylu.
- Niestety, nie mamy. Ale jak chcecie grilla to polecamy udać się do sklepu ogrodniczego i sobie go zakupić.
- A może chcecie z nami esemesować przez telefon?
- Wybaczcie, ale to nie ta liga dla was.
Tym sposobem dziewczęta zamknęły buzię moim kolegom, a ja przez cały czas im to wypominam.
Gdy dotarłem do domu od razu udałem się w kimono i tak przespałem calutki wspaniały dzień.
Kolejnego słonecznego poranka udałem się ponownie do klubu z nadzieją, że spotkam brązowowłosą niewiastę. Spytałem barmana czy widział tą kobietę, ale niestety po samych włosach nie mogli jej rozpoznać. Chodziłem tam przez kilka tygodni, ale ślad po niej zaginął. Pewnego dnia, gdy siedziałem w kafejce weszła ona. Brązowowłosa dama, która wyglądała jeszcze bardziej zjawiskowo niż poprzednim razem gdy ją widziałem. Bez zastanowienia podbiegłem do niej, ale wtedy zabrakło mi języka w buzi.
- Czy może się pan przesunąć? Chciałabym przejść.
Dziewczyna najwidoczniej mnie nie pamiętała, co dla mnie raczej było plusem po tym co odstawiłem po naszym ostatnim spotkaniu.
- Halo! Słyszy mnie Pan? Niech się Pan łaskawie przesunie.
- Przepraszam bardzo... Zamyśliłem się...  Przypomina mi Pani pewną kobietę, którą spotkałem kiedyś w klubie. Zostawiła ona czarną torebeczkę, ale ponownie się już tam nie zjawiła.
W tym momencie pokazałem jej zdjęcie eleganckiej kopertówki na telefonie.
- O matko! To moja torebka! Szukałam jej kiedyś po całym mieszkaniu, ale zapadła się pod ziemię.
 Skąd ją Pan ma?
- Pani mnie nie pamięta, prawda? Podszedłem w tym klubie do Pani, gdyż chciałem zapytać dlaczego  płaczesz i w tym momencie Pani nagle wybiegła zostawiając na ladzie swoją torebkę.
Chciałem ją oddać, ale w środku nie znalazłem żadnego kontaktu do Pani.
- Naprawdę Pana nie pamiętam. Wiem, że wchodziłam do jakiegoś klubu, ale potem film mi się urwał.
- Rozumiem. Była Pani dość wtedy bardzo przygnębiona.
- Życiowe problemy... Ale może przejdźmy na TY, bo nie lubię jak ktoś mi paniuje.
Nazywam się Karolina.
- Bardzo mi miło. Jestem Damian. Może mogłabyś podać mi swój numer telefonu, wtedy prześlę Ci informację , gdzie możesz odebrać swoją torebkę, bo niestety teraz się bardzo spieszę.
- Oczywiście. Nie ma problemu 705-869-474.
- Dziękuję. Niebawem się do Ciebie odezwę.
W tym dniu sam nie wierzyłem we własne szczęście. Sądziłem, że już więcej jej nie spotkam, ale przeznaczenie robi swoje. Wieczorem wysłałem Karolinie informacje z adresem zamieszkania, a także poinformowałem ją iż kopertówkę może odebrać jutro o godzinie 16:00. Przez całą noc nie mogłem zasnąć, gdyż myślałem tylko o niej. Z niecierpliwością czekałem, aż zapuka do mych drzwi. Miałem jednak nadzieję, że troszkę się spóźni gdyż na podaną godzinę niestety nie zdążyłem być gotowy. Gdy brałem relaksującą kąpiel nagle usłyszałem, że ktoś dzwoni do drzwi.
Szybko obwiązałem się ręcznikiem  i z mokrymi włosami udałem się zobaczyć kto to. Niestety jak się domyślacie to była ona. Nie miałem już innego wyjścia, więc wpuściłem ją do środka. Całe szczęście wino było przygotowane.
- Cześć Damian. Widzę, że przyszłam nie w porę. - lekko się zaśmiała.
- Niestety nie zdążyłem się ze wszystkim wyrobić. Cały dzień jestem zabiegany. Jeżeli możesz poczekaj chwileczkę szybko się ogarnę i zaraz do Ciebie wrócę. A ty czuj się jak u siebie.
- Okey.
Po raz pierwszy w życiu czułem coś takiego do kobiety. Szybko wyszedłem z toalety i Karolina od razu przeszła do konkretnej sprawy.
- To mógłbyś mi oddać tą kopertówkę?
- Oddam Ci ją, ale pod jednym warunkiem...
-Jakim?
- Napijesz się ze mną lampki wina i czarne cudo znów będzie należało do Ciebie.
- Dobra, przystaję na twą propozycję, ale wpierw wolę dostać torebkę.
 - Okey.
Wyciągnąłem z szafy kopertówkę, która trafiła wprost do rąk właścicielki.
Następnie otworzyłem wino  i wtedy zaczęła się nasza długa rozmowa, której nie było widać końca.
Niestety naszą romantyczną atmosferę zepsuli moi kumple, którzy niespodziewanie wparowali do  mieszkania. Ich miny były naprawdę zaskoczone, gdy zobaczyli mnie z tą samą kobietą, która w klubie odleciała ode mnie z płaczem. Dziewczyna niestety się speszyła i szybko pożegnała się ze mną, mówiąc, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Podenerwowany tym, że nie umieli mnie wcześniej uprzedzić swą wizytą odezwałem się:
- Bałwany i coście narobili! Przez Was dziewczyna mego życia właśnie mi uciekła, a tak świetnie mi się z nią rozmawiało.
- Uhuhuhu widzimy, że kolega nam się zakochał.... Ciekawe czy jej powiedziałeś o naszym wspaniałym zakładzie.
- Pokręciło Cię? Przecież wtedy od razu by mnie skreśliła.
- A ty wiesz, że nie wolno kłamać prawda?
- Już nie rób ze mnie takiego świętego.
- Świętym to ty nigdy nie będziesz. Wiesz, że dowiedzieliśmy się, że nie przeleciałeś jednej z sikoreczek?
- Co? Jak to? Kto wam, takie bzdury naopowiadał. Przecież mówiłem wam wszystko ostatnim razem.
  - Proszę Cię... Przynajmniej nie pogrążaj się.... Spotkaliśmy kiedyś jedną z nich i powiedziała, nam, że Elka ci odmówiła.
- Co za kłamczuchy jedne. Pewnie dowiedziały się prawdy i teraz chcą się na mnie zemścić.
- Niestety, ale chłopie my im wierzymy. Teraz musisz przebiegnąć na goło całe molo. Inaczej wisisz nam 10-tysięcy.
- Okey. Jeżeli mi nie wierzycie zrobię to tylko, dlatego iż nie mam takiej kwoty pieniędzy. Powiedźcie mi tylko kiedy i gdzie....
- W czwartek o 15:30, jeżeli nie przyjdziesz wtedy wiesz co Cię czeka.
Nastąpił ten morderczy dla mnie dzień.... O podanej godzinie zjawiłem się na umówionym miejscu, rozebrałem się do naga i calutkie molo zacząłem biec. Ludzie uznali mnie za jakiegoś chorego psychicznie człowieka, a pech chciał, że spotkałem wtedy Karolinę...
- Co ty wyprawiasz?!  - zapytała zbulwersowana dziewczyna.
- Kolega przegrał zakład, a teraz wypełnia swą porażkę, aby nie płacić nam kasy.
- Zamknij się! - krzyknąłem.
- Jaki zakład?! O czym oni mówią?!
- Będąc w klubie założyliśmy się, że przelecimy 3 dziewczyny. Nasz kolega wybrał właśnie Ciebie.
- Że co proszę?! Co to wszystko ma znaczyć?! Damian to prawda co oni mówią?!
Myślałem, że zapadnę się wtedy pod ziemię..... Niestety musiałem powiedzieć jej prawdę,
bo nie spełni rozumu przyjaciele i tak by mnie pogrążyli.
- Niestety to prawda.... Ale poczekaj wszystko Ci wyjaśnię!
- Myślałam, że jesteś inny! Nie chcę Cię więcej widzieć na oczy. Po prostu brzydzę się Tobą!
Z rozpłakaną twarzą pobiegła w stronę miasta. Sam zacząłem ryczeć i zastanawiałem się dlaczego uległem temu zakładowi.
- POCZEKAJ! WSZYSTKO CI WYJAŚNIĘ! Hahahahaa! Frajer!
Jeszcze nigdy w życiu nie byłem tak upokorzony! Przez kilka lat po tym wydarzeniu chorowałem na ciężką depresję. Na szczęście wyleczyłem się....
Karolina miała już swojego rycerza, a ja zostałem sam jak palec. Życie pokazało mi, że nie mam przyjaciół, ale też mnie nie oszczędzało.....
Będąc na badaniach dowiedziałem się, że posiadam raka.... Byłem ponownie u skraju depresji, ale wziąłem się w garść. Postanowiłem, że zdążę przed końcem naprawić wyrządzone przeze mnie krzywdy. W szczególności musiałem odnowić, a zarazem poprawić moje kontakty z Karoliną. Zakupiłem ogromny bukiet róż i udałem się do jej mieszkania!
Gdy byłem przy jej posesji, zauważyłem iż strasznie awanturuje się na swego faceta.
Usłyszałem, że ma dosyć dostawania od niego za nic po twarzy, a przez balkon zaczęły wylatywać bardzo różne rzeczy. W tym momencie bez zastanowienia ruszyłem jej na pomoc i pomogłem pozbyć się niechcianego lokatora. Karolina była mi za to bardzo wdzięczna i od razu zaczęła wypłakiwać mi się w ramię. Razem z nią płakałem, gdyż ona nie zasługiwała na takie traktowanie....
Pogodziliśmy się... Mimo swoich przeżyć ona wszystko mi wybaczyła...
Będąc już na łożu śmierci, gdy żadne chemioterapie nie pomagały, a sam wyglądałem jak cień człowieka postanowiłem się z nią ożenić mimo iż tego nie planowałem, gdyż wiedziałem, że długo nie pożyję na tym świecie, ale chciałem by miała świadomość, że od samego początku była dla mnie najważniejszą osobą..... Gdy to czytacie zapewne jestem już w innym świecie, ale cieszę się, że poznałem moją brunetkę, która bardzo mnie wspierała podczas ostatnich chwil. Dopiero gdy utraciłem zdrowie zacząłem doceniać własne życie....

czwartek, 17 marca 2016

Zaczarowany naszyjnik

Witajcie!
Na samym początku chciałam wszystkim z całego serca mocno podziękować za tak liczne komentarze pod moim ostatnim opowiadaniem.  Z tego co pisaliście większość z Was się bardzo wzruszyła, więc jest mi niezmiernie miło z tego powodu. Powiem szczerze, że czytając wasze komentarze sama się popłakałam.  Mam nadzieję iż ta historia uświadomiła niektórym to, że nie powinniśmy przechodzić obojętnie wobec krzywdy zwierząt.
Dzisiejsze opowiadanie nosi tytuł "Zaczarowany naszyjnik".
Mam nadzieję, że równie dobrze je odbierzecie. Nie przedłużając zapraszam do czytania!

czwartek, 10 marca 2016

Nieoczekiwana przyjaźń

Gdy byłam małą dziewczynką przeprowadziłam się wraz z rodzicami na wieś. Naprawdę robiłam wtedy wszystko, aby wybić im ten pomysł z głowy, ale niestety nawet krzyki i płacze nic nie pomagały. Nie chciałam opuszczać swojego miasta, rodziny i przyjaciół z którymi kontakt miałam na codzień. Nowe otoczenie, ludzie wydawały mi się czymś strasznym, ale to co zobaczyłam na miejscu odebrało mi mowę. Moim oczom ukazał się stary, zniszczony dom wokół którego pełno było chaszczy. Nie wyobrażałam sobie, jak mogę w takim miejscu mieszkać.
Nadchodził wieczór i czas kąpieli. Łazienka nie wyglądała zbyt luksusowo, ale na szczęście dom posiadał bieżącą wodę. Otworzyłam okno i postanowiłam się odświeżyć po jakże ciężkim dla mnie dniu. Gdy relaksowałam się w wodzie, nagle moim oczom ukazał się duży, a wręcz ogromny czarny pająk. Dreptał dosłownie tuż obok mnie. Naprawdę tak się przestraszyłam, że w ułamku sekundy rozległ się jeden wielki pisk na całe mieszkanie. Przerażeni rodzice, gdy mnie usłyszeli biegli dosłownie na połamanie nóg. Dotarcie do mnie troszkę im zajęło, gdyż w obecnej chwili znajdowali się na zewnątrz budynku. Będąc sama w tym nieszczęsnym pomieszczeniu przypomniałam sobie bajkę w której przydarzyła się podobna sytuacja. Bez zastanowienia sięgnęłam po prysznic i próbowałam unieszkodliwić przeciwnika, ale w tym momencie pękł zawór i cała zawartość wody zalała naszą jak to mówiłam "myjnię". Myślałam, że gorzej już być nie morze. Dochodziła godzina 23:00, a ja nadal nie mogłam zasnąć. Chciałam iść do pokoju rodziców, ale w głowie wyobrażałam sobie różne potwory, które mogły na mnie czychać, więc postanowiłam zostać bezpiecznie w swoim łóżku.
Przez całą noc słyszałam jakieś dziwne szemrania i skrzypienia, więc nic dziwnego, że nie mogłam spać. Nastąpił poranek. W dzisiejszym dniu rodzice mieli się udać do pobliskiego miasta, aby załatwić jakieś swoje ważne sprawy, a ja w tym czasie miałam pilnować gospodarstwa. Coś mnie jednak skusiło, aby wybrać się na małą przechadzkę po nowej okolicy mając nadzieję, że zdążę wrócić tuż przed ich powrotem. Wieś jednak miała swoje uroki. Po raz pierwszy zobaczyłam krowy na pastwiskach, świnie i inne zwierzęta, których w moim mieście nie miałam okazji podziwiać.
Po drodze, gdy szłam przed siebie spotkałam dziewczynkę w moim wieku. Mimo mojej nieśmiałości postanowiłam do niej zagadać. W końcu raz się żyje, a i tak nikt mnie jeszcze w tym środowisku nie znał. Naszą rozmowę zaczęłam słowami:
- Cześć. Jestem Kinga. Dokąd się wybierasz?
- Cześć. Wybacz, ale nie rozmawiam z nieznajomymi.
- Co ty mówisz?  Przecież nie jestem żadnym staruchem, tylko 10-letnią dziewczynką, jak sądzę w Twoim wieku.
- Heh w sumie masz rację. Jestem Eliza. Wybieram się do mojej babci, która mieszka za tym lasem.
A ty co tutaj robisz? Pierwszy raz widzę Cię na oczy. Czyżby jesteś nową mieszkanką naszej wsi?
- Niestety tak. Wczoraj przeprowadziłam się z Wrocławia, na tą "jakże cudowną wieś".
Zwiedzam sobie okolicę, ale szczerze powiedziawszy prócz krów i innych zwierząt nie zaobserwowałam tutaj nic nadzwyczajnego. A ty nie boisz się tak sama wędrować przez ten las?
- Kiedyś owszem bałam się, ale lęki z wiekiem mijają. 
Może chcesz wybrać się ze mną do babci? Z kompanem szybciej mi droga zleci.
- W sumie czemu nie, mogę się z Tobą przejść.
Gdy tak szłyśmy przez las i rozmawiałyśmy, naszym oczom nagle ukazał się przywiązany do drzewa malutki brązowy piesek. Zaczęłam krzyczeć na głos "Zostawił ktoś tutaj psa?", ale moją odpowiedzią było tylko echo. Rozglądnęłam się dookoła, ale po właścicielu nie było ani widu, ani słychu.
 Pierwszy raz w moim życiu spotkałam się z tak brutalnym postępowaniem wobec zwierzęcia, ale jak się okazało dla mieszkańców wsi traktowanie tak naszych przyjaciół było normalnością. Ludzie nie sterylizowali swoich pupili, gdyż swoje oszczędności woleli przeznaczyć na praktyczniejsze rzeczy niż zdrowie własnego czworonoga w związku z czym, gdy ich pociechy rodziły swe potomstwa oni je bezdusznie zabijali. W naszej okolicy przyjęło się, że niepotrzebne szczeniaki tuż po urodzeniu były od razu topione zazwyczaj w wannie lub beczce. Natomiast starsze osobniki wyrzucano do pobliskich lasów i zostawiano je sobie na pastwę losu.
Wyobrażacie sobie jak można tak bezdusznie pozbyć się swojego przyjaciela z którym spędziło się większość wolnego czasu, albo pozbawić życia dopiero co nienarodzonego szczeniaczka? 
Jeżeli to sobie wyobrażacie to naprawdę jesteście osobami bez uczuć, gdyż ja nie jestem w stanie dopuścić do siebie nawet takich myśli, że mogłabym wyrządzić tak wielką krzywdę niewinnemu zwierzęciu. To tak jakby pozbyć się, albo zabić dziecko na własne widzi mi się.
 Zwierzęta też posiadają uczucia. Na widok tego pieska od razu zareagowałam: 
-Eliza! Spójrz! Ten piesek potrzebuje naszej pomocy! Podejdźmy do niego!
- Zwariowałaś?! Nie wiemy co to za pies. Pewnie posiada wściekliznę, albo jakieś inne bakcyle.
- Nie widzisz, że ten piesek jest cały wystraszony?! Bidulek pewnie przez kilka dni nic nie jadł. Przecież nie możemy go tutaj tak zostawić, bo zdechnie!
- To niech zdycha! Najwidoczniej taki los był dla niego już zaplanowany.
- Ja nie wierzę co ty do mnie mówisz! Czy ty sama siebie słyszysz?! 
Widok tego psa przywiązanego do drzewa Cię naprawdę nie rusza?!
- Nie, nie rusza mnie! Możemy już iść?! Bo w końcu spóźnię się do babci.
- Wiesz co?! Wybacz, ale odechciało mi się dalej z Tobą iść. Wolę zostać tu na miejscu i jakoś pomóc temu biednemu stworzeniu, a ty jak chcesz to idź.
- Jak uważasz! Tylko później nie płacz, że nie umiesz trafić do domu - krzyknęła odchodząc.
Byłam naprawdę oburzona zachowaniem niedawno co poznanej koleżanki.
 Zastanawiałam się dlaczego była w niej tak wielka obojętność.
 Gdy moje emocje już opadły, postanowiłam przybliżyć się trochę do psiaka sprawdzając przy tym czy nie zrobi mi żadnej krzywdy, ale on na mój widok od razu zaczął merdać ogonkiem i tylko czekał na pieszczoty. Widać było, że ten brązowy słodziak jest emocjonalnie związany z człowiekiem i pomimo tego co ktoś mu wyrządził, on nie ma do nikogo żadnego żalu, a oczekuje od człowieka tylko miłości nic więcej. Odwiązałam z tego drzewa moją brązową kulkę i starałam się wraz z moim nowym przyjacielem odnaleźć drogę do domu. Bardzo szybko trafiliśmy na prawidłową ścieżkę.
 W czasie tego powrotnego spaceru zastanawiałam się nad imieniem dla niego, a także tym gdzie mogę go schować przed rodzicami, gdyż oni nie tolerowali zwierząt w domu. 
Zazwyczaj miałam tylko rybki, które obserwowałam jak sobie pływają w akwarium, 
lecz  niestety nie mogłam ich przytulać. Mojemu małemu rozrabiace dałam na imię Bruno, ponieważ tylko taka nazwa przychodziła mi do głowy, gdy patrzyłam na jego czekoladową sierść.
Powoli zbliżaliśmy się do domu i w czasie tej drogi wymyśliłam, że Bruna ukryję w pobliskiej opuszczonej stodole, która znajduje się niedaleko mojej chałupki. 
Było mi okropnie żal samego go tam zostawiać, ale niestety nie miałam innej opcji.
 Czas tak szybko w tym dniu zleciał iż nawet się nie oglądnęłam, że od czasu mojego wyjścia minęły cztery godziny. Gdy wróciłam do domu, rodzice w nim na mnie czekali odchodząc od zmysłów, dlaczego tak nagle zniknęłam. Nie obyło się bez pogadanki, ale ostatecznie wcisnęłam im jakąś historyjkę, która załagodziła całą sprawę. W tym przebojowym dniu czekała na mnie jeszcze jedna niespodzianka. Gdy atmosfera rodzinna się troszkę uspokoiła, tato poprosił mnie, abym zeszła do piwnicy i przyniosła mu karton stojący obok naszego auta. Szczerze powiedziawszy nie miałam ochoty schodzić specjalnie po jakiś tam karton, ale wolałam sobie już nie robić kłopotów, więc ostatecznie po niego zeszłam. Będąc na schodach prowadzących do naszej piwnicy nagle do moich uszu dobiegł dziwny pisk pochodzący z tego pudełka. 
Ściągnęłam z niego przykryty koc i moim oczom ukazała się malutka biała sunia. 
Moja twarz rozpromieniowała się na jej widok. Z wielkim uśmiechem poleciałam uścisnąć mojego tatusia, ale przy tym od razu się go zapytałam, dlaczego ją wzięli skoro nie tolerują zwierząt w domu.
Odpowiedział mi, że potrzebna im będzie tylko do pilnowania posesji, a reszta obowiązków spada na mnie. Nie miałam nic przeciwko warunkom ojca, w prawdzie od zawsze marzyłam o swoim czworonogu, ale przecież teraz miałam Bruna. Na ten czas tą tajemnicę postanowiłam zachować tylko dla siebie.  Zbliżała się godzina 20:30, rodzice już byli w swojej sypialni. Udałam się do kuchni. Napakowałam do kieszeń sporo karmy i jedzenia, którą rodzice zakupili dla Roksi, nalałam do butelki wody, wzięłam miseczkę i jak się domyślacie wymknęłam z domu na paluszkach do mojego Brunusia. Tak robiłam każdego dnia od rana do wieczora, aby bez wiedzy rodziców dostarczyć mu pożywienia i wyjść z nim na spacer. Minęło kilkanaście tygodni. Pewnego dnia po szkole, stwierdziłam, że to najwyższy czas, aby mój czworonożny kumpel poznał także moich rodziców. Bałam się ich reakcji i słusznie. Gdy przyprowadziłam Bruna do domu, oni następnego poranka zawieźli go do oddalonego o 300km schroniska . W tym momencie, mój cały mały świat się zawalił. Tłumaczyli się, że nie będą w stanie utrzymać mnie, domu i dwóch psiaków przy tak dużych wydatkach jakie posiadamy. Płakałam przez całe dnie, praktycznie nic nie jadłam, a z pokoju wychodziłam tylko do toalety.
Moja mama nie mogła już tego wytrzymać, więc oznajmiła mi, że następnego dnia pojedziemy do tego schroniska po Bruna. Skakałam z radości do samego nieba, jednak moja radość trwała niebywale krótko.  Będąc w schronisku, dowiedzieliśmy się, że moja brązowa, czekoladowa kuleczka została adoptowana przez mężczyznę, który mieszkał na samym końcu Polski. Moje łzy ponownie napłynęły  do oczu. Wściekła wróciłam do auta i czekałam tylko na moich rodziców, aby ponownie wrócić do mojej rozwalającej się starej chałupki. O dziwo bardzo długo nie wracali. Postanowiłam sprawdzić co jest tego powodem. Jak się okazało moi staruszkowie zrozumieli, że popełnili wielki błąd oddając czekoladową kulkę bez mojej wiedzy. Postanowili naprawić ten czyn i skontaktowali się z obecnym właścicielem Brunusia. Człowiek ten miał naprawdę wielkie serce , zrozumiał całą sytuację i odwiózł Bruna prosto do mojego domu za co do tej pory jestem mu bardzo wdzięczna.  
Niedzielnego słonecznego popołudnia odbywały się na pobliskiej polance zawody w których uczestniczyły głównie psiaki. Razem z Brunem i Roksi poszliśmy popatrzyć na tegorocznych zawodników. Po drodze natknęliśmy się na Elizę. Od tamtego czasu nie miałam okazji jej spotkać. 
Długo zastanawiałam się czy jest sens, aby wogóle się do niej odzywać, ale chciałam wyjaśnić poprzednią zaistniałą sytuację i dowiedzieć się, dlaczego się tak zachowała. 
W głębi duszy czułam, że jest to dobra dziewczyna tylko trochę zagubiona.
Opowiedziała mi, dlaczego ma taką obojętność wobec krzywdy zwierząt.
Rok temu zginęła na jej oczach czteroletnia siostra. Wbiegła na ruchliwą ulicę za małym szczeniaczkiem i zginęła na miejscu. Mama Elizy ciągle ją za to obwinia, twierdzi, że to jest tylko i wyłącznie jej wina, a Elizka nie może się z tym pogodzić.
 Jej atmosfera domowa jest jeszcze gorsza od mojej. Gdy przyplątał się do Elizki jakiś mały kociak, jej matka od razu wyrzuciła go na ulicę czego moja znajoma również nie mogła przeboleć. 
Przez takie zachowania, które panują u niej w domu jej serce stało się twarde jak głaz.
Mijały lata. Z każdym dniem byliśmy coraz starsi. Bruno kończył już swoje 15-urodziny, ja 25. Niestety jego stan zdrowia był już nieciekawy. Mój najlepszy przyjaciel posiadał wielkiego guza rakotwórczego na nosie, którego żaden weterynarz nie chciał zoperować. Niestety, gdy pewnego razu uciekł do sąsiada ten uderzył go jakimś metalem w pyszczek. Gdy udałam się do Pana Kuby, aby wyjaśnić dlaczego zaatakował mojego psa, sąsiad odpowiedział, że mój Bruno go ugryzł, a gdy prosiłam by pokazał ranę, oburzył się tylko, odwrócił się na pięcie i poszedł w swoją stronę.
 Zgłosiłam tę sprawę do sądu i wygrałam proces.  Bruno prócz tych powikłań posiadał także zaćmę i jego stawy również wysiadły. Codziennie musiałam wyprowadzać go na rękach na zewnątrz by mógł wydalić swoje odchody. Był to tak mądry pies, że zawsze informował mnie kiedy chciał wyjść, nigdy nie zdarzyło mu się popuścić w domu. Byłam z nim na dobre i na złe, a on był ze mną. Serce pękało mi z bólu, gdy widziałam, że lada dzień może nastąpić ten moment, kiedy opuści mnie na zawsze, bezpowrotnie. Dzisiaj mam po nim wspaniałe wspomnienia. 
Do końca mego życia będę pamiętała o tej wyjątkowej czekoladowej kuleczce.

czwartek, 18 lutego 2016

Niezapomniany zimowy obóz...

Zbliżały się długo wyczekiwane ferie. Postanowiłam sobie iż będą one niezapomniane.
Tak też się stało. W pierwszy dzień błogiego lenistwa udałam się z moją przyjaciółką Marleną na zakupowe szaleństwo. Wstąpiłyśmy do każdego napotkanego centrum handlowego przemierzając wszystkie sklepowe półki,  ale żadna rzecz nie wpadła nam w gust. Jak to zwykle bywa wyszłyśmy z pustymi torbami. Zrezygnowane dalszymi poszukiwaniami postanowiłyśmy wrócić do mojego domu, a tam czekała na mnie niespodzianka. Od zawsze marzyłam by pojechać na obóz zimowy, lecz nigdy nie sądziłam iż to się przydarzy, ponieważ moja rodzina nie należała do najzamożniejszych osób w okolicy. Przekraczając próg drzwi od razu podbiegła do mnie uśmiechnięta mama, a w ręku trzymała rezerwację na kolonię.
 Byłam naprawdę zaskoczona, gdy zobaczyłam na kartce napis" Zakopiańskie Ferie".
 Zaczęłam skakać z radości, byłam bardzo podekscytowana, ale w pewnym momencie naszła mnie jedna smutna myśl, że nie mogę ze sobą zabrać Lenki. Te ferie miałyśmy spędzić tylko razem. Na szczęście całą kwotę wpłacało się dopiero dzień przed wyjazdem.  Po krótkim namyśle podziękowałam z całego serca mamie i powiedziałam, że te ferie spędzę w domu.  Nie uwierzycie jaka była zdziwiona po usłyszeniu tych słów. Córka, która od zawsze marzyła by pojechać na kolonię, gdy ma taką okazję po prostu odmawia. Marlena domyśliła się z jakiego powodu przekreśliłam swoje marzenia i była naprawdę wzruszona. Nie mogła się jednak pogodzić z moją decyzją i po długiej rozmowie w moim pokoju przekonała mnie, że taka okazja może się już nie zdarzyć. Zeszłam więc do mamy i zapytałam:
- Czy oferta kolonii jest jeszcze aktualna?
- Oczywiście kochanie. Zeszłaś w samą porę, gdyż właśnie miałam dzwonić do firmy, aby odwołać rezerwację. Możesz mi powiedzieć, dlaczego nie chciałaś jechać na ten obóz?
- Chciałam spędzić te ferie z Leną. Miałyśmy tyle planów do zrealizowania. Nie zmieniłabym swojej decyzji, ale przekonała mnie, że nasze plany mogą poczekać.
- Dobrze, że Cię przekonała, gdyż nie wiem czy następnym razem mogłabym Ci zafundować takie wczasy.
W tym momencie twarz mamy jakby posmutniała. Nie miałam jeszcze wtedy pojęcia, że zmaga się ona ze złośliwym rakiem. Niczego nieświadoma odpowiedziałam:
- Mamusiu nie smuć się. Nawet gdybym miała nigdy w życiu nie pojechać na ten obóz to cieszę się bardzo, że Cię mam.
Przytuliłam ją mocno i wróciłam do Marleny. Cały dzień zeszedł nam na oglądaniu romantycznych filmów. Jeszcze nigdy w życiu tak nie płakałyśmy. Za dwa dni był mój wyjazd, więc musiałam powoli się pakować. Oczywiście jak zwykle mogłam liczyć na pomoc Lenki, która tej nocy u mnie spała. Wyciągnęłam wielką walizkę i zaczęłyśmy wkładać do niej najpotrzebniejsze rzeczy.
Gdy wszystko było już spakowane wybrałyśmy się do kuchni, aby przygotować na noc masę jedzenia. Widziałyśmy się ostatni raz przed moim wyjazdem, więc nic dziwnego, że chciałyśmy całą noc sobie poplotkować. Na pierwszy odstrzał poszło zrobienie pysznej malinowej galaretki w której znajdowały się bardzo różne owoce. Począwszy od agrestu, a zakończywszy na czarnej porzeczce.
Ostatni dodany owoc nie był najlepszym pomysłem, ponieważ w połączeniu z galaretką i innymi składnikami dał bardzo mdły smak. Gdy nasz deser został już przygotowany włożyłyśmy go na kilka godzin do lodówki, a w międzyczasie zajęłyśmy się robieniem bitej śmietany. Oddzieliłyśmy białko od kurzego żółtka i zaczęłyśmy ubijać pianę. Dosyć szybko nam to zeszło, ale nasunęło się pytanie co zrobić z żółtkami? Wtedy wpadłam na genialny pomysł! Z pozostawionych odpadków zrobiłyśmy sobie maseczki. Śmiechu przy tym było co niemiara, a wyglądałyśmy kosmicznie. Pochodziłyśmy w nich trzydzieści minut i następnie je zmyłyśmy lecz to nie należało do najłatwiejszego zadania, ponieważ jajko miałyśmy praktycznie wszędzie. Wydaje się, że w całej tej zabawie zapomniałyśmy o galaretkach, ale nic z tych rzeczy. One były już gotowe do zjedzenia. Każda z nas wzięła swoją porcję i delektowała się nią dosłownie przez kilka sekund, gdyż jej smak nie przechodził przez gardło. W tej chwili nastał kolejny problem... Co zrobić z galaretkami i nadmiarem bitej śmietany?
Było już po trzeciej w nocy, na polu wielki mróz, a do poranka zostało kilka godzin. Postanowiłyśmy ubrać kozaki, zarzucić na siebie grube kurtki i na paluszkach czmychnąć na zewnątrz do pobliskiej gnojówki. Tam się rozdzieliłyśmy, ponieważ jedna z nas miała stać na czatach.  Ja zostałam ze śmietaną przy drzwiach, a Lenka poszła do gnojówki wywalić galaretki. Gdy je wyrzucała dostrzegła jakieś dziwne stworzenie. Tak się tego przestraszyła, że uciekając aż jedną miseczkę rozbiła. W tym czasie pozbywałam się śmietany. Niestety, Marlena wyskoczyła zza drzwi tak nagle iż cała zawartość białej piany znalazła się na jej twarzy. Jak ją zobaczyłam nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Lenka w tym momencie troszkę się zdenerwowała i zaczęła toczyć bitwę na śnieżki.
Tak szybko nam minął czas, że nawet się nie obejrzałyśmy, a była już szósta nad ranem.  Odprowadziłam Marlenę do domu, pożegnałam się z nią i wróciłam do siebie.
 Od razu położyłam się spać i tak przespałam calutki dzień.
Następnego poranka obudziła mnie mama. To był ten czas kiedy po raz pierwszy miałam wyjechać na 10-dni do Zakopanego. Powiem szczerze, że w sercu czułam jakiś dziwny niepokój. Jakby coś podczas mojej nieobecności miało się wydarzyć. Na szczęście te wątpliwości szybko zniknęły, gdy pojawiłam się na miejscu. Moim oczom po raz pierwszy ukazały się widoki wysokich szczytów górskich. Oniemiałam z zachwytu, Byliśmy zakwaterowani w pięknym drewnianym domku, a nasza grupa liczyła czterdzieści pięć osób wraz z opiekunami. W pokoju mieszkałam z czterema dziewczynami. O dziwo się z nimi zakolegowałam. Z natury niechętnie nawiązuje nowe znajomości.
Pierwszy i drugi dzień spędziliśmy na poznawaniu okolicy. Zrobiłam naprawdę wiele zdjęć, będę miała co opowiadać i pokazywać mamie. Kolejnego dnia wybraliśmy się z grupą na sanki
(o ile można to tak nazwać). Gospodarz domu przygotował nam do zjeżdżania worki po psiej karmie. Napchał do nich siana, związał mocno sznurkiem i rozdał każdemu. Sanki drewniane otrzymał Antek, gdyż poprawnie odpowiedział na wymyśloną zagadkę przez naszego opiekuna.  Śniegu było po kolana, więc wdrapanie się na górkę sprawiało każdemu trudności, ale nie poddawaliśmy się, ponieważ każdy z nas chciał wypróbować nowy pojazd.
W pewnym momencie podszedł do mnie Antek i zapytał:
- Kasiu czy mogę zjechać na Twoim worku? W zamian za to dam ci te drewniane sanki.
Pomyślałam czemu by nie, przecież raz możemy się wymienić. Nie wiedząc kiedy poślizgnęłam się, a za sobą pociągnęłam sanki. Sytuacja stała się dosyć niebezpieczna, gdyż nie mogłam się zatrzymać, bo tuż za mną śmigały rozpędzone sanki. Moja trasa dobiegała końca... W głowie miałam tyle myśli... Nie chciałam skończyć na wózku inwalidzkim... Nie wiem jakim cudem, ale na samym dole, gdy już myślałam iż zaraz poczuję w plecy łomot rozpędzonych sanek, one wylądowały obok mnie.
Dziękowałam Bogu, że tak to wszystko się skończyło. Opiekun był osłupiały tym co właśnie przed chwilą miało miejsce. Niestety, ale o całym tym zdarzeniu musiał powiadomić moją mamę.
Chwycił za telefon, wykręcił numer i czekał aż ktoś podniesie słuchawkę. Niestety w telefonie trwała głucha cisza... Powiedziałam iż moja mama zapewne jest teraz w pracy i jeżeli już musi ją powiadomić niech zadzwoni jutro w godzinach porannych.
Pan Michał, bo tak miał właśnie na imię nie posłuchał moich rad i próbował aż do skutku nawiązać kontakt z moją mamą lecz za każdym razem było to samo. Głucha cisza...
Późnym wieczorem postanowił zatelefonować ostatni raz. Tym razem słuchawka została podniesiona, więc opiekun od razu przeszedł do rozmowy:
- Dobry wieczór. Z tej strony Michał Leśniak, opiekun kolonii Zakopiańskie Ferie. Przepraszam, że dzwonię tak późno, ale nie mogłem się wcześniej do pani dodzwonić. Chciałem panią poinformować, że w dzisiejszym dniu podczas wyprawy na sanki miała miejsce niebezpieczna sytuacja, w której uczestniczyła pani córka. Niespodziewanie poślizgnęła się z górki i pociągnęła za sobą sanki... Proszę się nie denerwować, na szczęście wszystko skończyło się happy endem. Kasia jest cała i zdrowa.
W telefonie po tych słowach nikt się nie odezwał....
Halo słyszy mnie pani?
W tym momencie pan Michał usłyszał głos mężczyzny...
- Dobry wieczór. Z tej strony doktor Adam Wierzbicki. Niestety muszę pana z przykrością poinformować, że pani Roksana Rogowska zmarła kilka godzin temu.
Pan Michał stanął jak wryty.... Z początku myślał, że pomylił numery telefonu, lecz niestety imię mojej mamy, a także nazwisko się zgadzało.
 Doktor Wierzbicki opowiedział mu, że moja mama od kilku lat zmagała się ze złośliwym rakiem, a trzy dni temu przyszła na kolejną chemioterapię. Niestety jej organizm tym razem tego nie wytrzymał. Miała liczne przerzuty w organizmie.
 Poprosił go by przekazał mi tą informację jak najszybciej.
Kolejnego, pięknego słonecznego poranka wstałam uśmiechnięta od ucha do ucha. Poszłam wykonać należyte codzienne czynności , a następnie podeszłam do okna podziwiać piękne tatrzańskie widoki.
Za oknem nie tylko podziwiałam góry, ale także piękny śnieg, którego kryształki mieniły się w słońcu. Nadszedł czas na śniadanie. Zeszłam do jadalni. Byłam bardzo ciekawa co kucharki tym razem nam przygotowały. Jedzenie tutaj było wyśmienite. Po śniadaniu mieliśmy zwiedzić Gubałówkę, wiele słyszałam o tym miejscu od moich kolegów z klasy.
W pewnym momencie, gdy czekałam na herbatę podszedł do mnie pan Michał:
- Kasiu, czy możesz podejść do mojego stolika? Chciałbym z Tobą chwilę porozmawiać.
-Oczywiście już idę - odrzekłam.
Nie spodziewałam się tego co za chwilę usłyszę.
- Kasiu... mam dla Ciebie bardzo smutną wiadomość. Proszę Cię usiądź...
Usiadłam...
Nie wiem jak Ci to powiedzieć.... Dzwoniłem wczoraj późnym wieczorem do Twojej mamy, ale zamiast niej słuchawkę odebrał Doktor Wierzbicki.
- Doktor Wierzbicki? Pierwszy raz słyszę o takim człowieku.
Kto to jest? Co ma związanego z moją mamą?
- Proszę Cię nie przerywaj mi... Doktor Wierzbicki od kilku lat nadzorował chorobę Twojej mamy. Wiem iż o żadnej chorobie nie miałaś pojęcia, gdyż Twoja mama zażyczyła sobie, aby o tym nikomu nie mówić i oczywiście miała takie prawo. Przez kilka lat zmagała się z bardzo złośliwym rakiem, którego niestety nie udało się pokonać. Zmarła wczoraj... Naprawdę bardzo mi przykro...
- Co pan do mnie mówi?! Czy pan upadł na głowę?! Przecież cztery dni temu odprowadzała mnie na miejsce zbiórki! Nie miała żadnego raka!
- Przykro mi...- odrzekł. Oczywiście jeżeli chcesz jeszcze dziś zawieziemy Cię do domu.
W tym momencie całe moje życie stanęło do góry nogami. Wyleciałam z jadalni cała rozmazana, zaczęłam wydzwaniać na numer mamy, ale w telefonie panowała głucha cisza... Nikt nie odbierał...
Płakałam w niebogłosy, pytałam Boga dlaczego, lecz nie usłyszałam żadnej odpowiedzi.
Wokół mnie nastała cisza... Wróciłam do swojego pokoju. Moje lokatorki już tam były, o wszystkim wiedziały. Nic nie powiedziały tylko mnie mocno przytuliły. Moje rzeczy już były spakowane. Wszyscy dobrze wiedzieli, że w takim momencie nie będę miała ochoty przebywać na obozie.
   Obóz zimowy, który miał być moją najwspanialszą przygodą życia, stał się istnym horrorem.
Wróciłam do domu.... czekali tam na mnie już dziadkowie. Gdy ich zobaczyłam to od razu rzuciłam się im w objęcia. Zaczęliśmy wszyscy szlochać...
Wtedy na stoliku zobaczyłam kartkę od mojej mamy.
Było na niej napisane: Przepraszam kochanie. Kiedyś się spotkamy w niebie. Wiedź, że zawsze będę nad tobą czuwała. Kocham Cię!
Ps. Mam nadzieję, że dobrze bawiłaś się przez te kilka dni na obozie. 
Przez cały ten czas zastanawiałam się, dlaczego mi nie powiedziała. Dlaczego to ukrywała...
Teraz już wiem, gdyż sama posiadam swoje dzieci i choruję na tą samą chorobę.
 Gdybym im powiedziała ich dzieciństwo by się skończyło...